Najlepsze filmy Disneya. Top 20 filmów, które warto obejrzeć. Jakie były najlepsze filmy animowane Disneya? Przed Wami top, w którym nie zabraknie takich klasycznych animacji, jak m.in. "Król Lew", "Piękna i Bestia" czy "101 dalmatyńczyków". Zobaczcie też rankingi najlepszych filmów lat 90. i najlepszych filmów Marvela .

MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1 | SUPLEMENT10. Dziecko Rosemary / Rosemary’s Baby (USA – Roman Polanski) 1968Studium przerażenia i samotności kobiety, która nigdy nie musiała być silna, a nagle znajduje się sama przeciw wszystkim i odkrywa, że ma w sobie pokłady mocy, o którą by się nie podejrzewała. Ostatecznie przeciwstawia się zniewoleniu i zadanemu jej gwałtowi, podejmuje świadomą decyzję i chociaż tak wiele jej zabrano, zepchnięto ją do absolutnej defensywy, ostatecznie jej rola jest niezwykle ważna, w zasadzie kluczowa. Zastraszona dziewczyna, zmęczona uciekaniem, dostaje do ręki całkowitą władzę. Pytanie, co ta władza zrobi z jej niewinnością i szczerością? W jakim kierunku ją zaprowadzi? [Karolina Chymkowska]Horror absolutny – z silnym psychologizmem, niejednoznacznością, nieustannym poczuciem zagrożenia.[Dawid K.]Najlepszy horror ever, znakomita atmosfera, kilka możliwości interpretacji. [Rafał Jankowski]Horror, jakich już się praktycznie nie kręci (chlubny wyjątek to “The Witch”). Nie straszy hektolitrami krwi czy wyskakującymi zewsząd potworami, robi to raczej dzięki okultystycznemu klimatowi i sugestywnej muzyce Komedy (“Lullaby”!). Do tego fantastycznie sprawdza się jako dramat psychologiczny. Absolutne opus magnum Polańskiego.[Mateusz Jasiński]Najlepszy horror lat 60. i bez cienia wątpliwości jeden z najlepszych filmów Romana Polańskiego. Obraz w pełni oddaje klimat powieści Iry Levina, dzięki doskonałej grze aktorskiej Mii Farrow oraz (nie)boskiej kołysance Krzysztofa Komedy. [Jakub Szczygieł]O jakie ładne te dzieci! Po filmie Romana Polańskiego wszyscy entuzjaści małych berbeci mogą drastycznie zmienić podejście do postrzegania małych ludków. Choć samego dziecka prawie nie widać, to jednak widz wie, że to nie jest dobry objaw, jakieś dziwne odgłosy, podejrzani sąsiedzi czy mroczne i realistyczne wizje głównej bohaterki. Co jest prawdą, a co nie? Po seansie doszło do ciekawego zdarzenia. Miałem dziwne sny, zacząłem krzyczeć i biegać po mieszkaniu. Dla mnie może i źle, ale dla Polańskiego to największy komplement. [Maks Pełczyński]9. Osiem i pół / 8 i 1/2 (ITA – Federico Fellini) 1963Afirmacja życia w całej jego istocie – z uwzględnieniem wszystkich mroków i wszystkich blasków. Jedyna w swoim rodzaju analiza dorastania, dojrzewania, mierzenia się z demonami dorosłymi i dziecięcymi, konfrontacja erotyzmu z wiarą, spełnienia z zahamowaniem, wstydu z odwagą. A końcowy korowód jest jedną z najpiękniejszych i najbardziej symbolicznych scen, jakie zna kino. [Karolina Chymkowska]Najlepszy film o procesie twórczym jaki powstał. Fellini, tworząc to niemal autobiograficzne dzieło, dał kinematografii coś, z czego do dziś czerpią liczni twórcy. Do tego boski Marcello i oniryczny klimat. Dla mnie opus magnum Felliniego. [Justyna Wilczek]Za pierwszym razem mi się nie podobał. Za drugim się zachwyciłem. Prosty pomysł, ale Felliniemu udało się z tego zrobić coś wielkiego. Marcello Mastroianni kręci się po ekranie, a my śledzimy z zapartym tchem, co zrobi i jakie ma wspomnienia. Świetny klimat. Szkoda tylko, że “Osiem i pół” zabrało Oscara “Nożowi w wodzie”. I to chyba jedyne “ale” do tego filmu.[Mateusz Wilk]8. Lawrence z Arabii / Lawrence of Arabia (USA/UK – David Lean) 1962Ścieżka dźwiękowa Maurice’a Jarre’a do tego filmu jest jedną z najlepszych w historii kina. Razem z doskonałą kreacją Petera O’Toole’a, wybitną reżyserią Davida Leana i pięknymi zdjęciami autorstwa Freddiego Younga tworzy arcydzieło najwyższej klasy.[Jakub Szczygieł]Jeden z najbardziej epickich i majestatycznych filmów wszech czasów, a przy tym intymny portret człowieka-zagadki, zarazem posągowego i boleśnie ludzkiego. Godna greckiej tragedii opowieść o dumie prowadzącej na szczyt i poprzedzającej upadek. A poza tym niewiele jest równie pięknych filmów, zarówno w warstwie wizualnej, jak i dźwiękowej.[Jacek Stopa]W kontekście takich filmów wystarczy napisać po prostu “magia kina”. Prawie czterogodzinna epicka przygoda, pełna inscenizacyjnego rozmachu – to robi wrażenie nawet dzisiaj. Eskapizm w czystej postaci. [Paweł Klimczak]7. Rękopis znaleziony w Saragossie (POL – Wojciech Jerzy Has) 1964Cóż, lata 60. to złoty okres polskiego kina. Przygody kapitana Gwardii Walońskiej w Hiszpanii pod Częstochową to film absolutnie wyjątkowy w naszej kinematografii. Zrobienie filmu, i to jakiego filmu z kompletnie wydawałoby się niefilmowej książki. Tak, tak… Arcydzieło i tak dalej. [Dr. Strangelove]Kultowe arcydzieło Hasa, który zawojował świat pełną wyrafinowania “opowieścią w opowieści”. [Jan Cieślak]Hasowi jakimś cudem udało się przenieść na ekran przebogatą i misterną powieść Potockiego. Efekt końcowy jest piękny, zabawny, upiorny i pod każdym względem fascynujący. Warto wybrać się w podróż przez góry Sierra Morena w towarzystwie oficera gwardii wallońskiej (choć to banda heretyków, jak powiada fra Geronimo de la Trinidad). [Jacek Stopa]Ostatnio, przy kolejnej powtórce, zwróciłem uwagę na kolejny element. Piękno polskich aktorek grających w tym filmie. Pomyślałem, że gdyby miały możliwość pojawienia się w kinie hollywodzkim, byłyby teraz gwiazdami światowego formatu.[Dominik Banach]Najlepsze dzieło Hasa. Fantastyczna historia, pięknie pokazana i zagrana. Kino na światowym poziomie. [Jakub Jarosz]6. Doktor Strangelove, lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę / Dr. Strangelove or: How I Learned to Stop Worrying and Love the Bomb (UK/USA – Stanley Kubrick) 1964Błyskotliwa i przewrotna satyra na odwieczne wady ludzkości, która wskutek własnej głupoty jest w stanie doprowadzić do końca świata…[Jan Cieślak]Film skrojony na miarę dusznego okresu Zimnej Wojny, ukoronowany atomowym oczyszczeniem z pamiętną piosenką Very Lynn. Ponadto “Doktor Strangelove” posiada jeden z najlepszych trailerów w historii.[Marek Wróblewski]“Gentlemen, you can’t fight in here! This is the War Room.” “Mein Führer! I can walk! ” Scena, kiedy rosyjski ambasador opowiada o Machinie Zagłady, wszyscy dookoła słuchają ze zgrozą i tylko General “”Buck”” Turgidson szepcze do sąsiada – Kurczę, przydałaby się nam taka Machina, jest po prostu bezcenna. Może to i kontrowersyjna opinia, ale to najlepszy film Kubricka. A dlaczego Peter Sellers za swoje trzy role nie dostał trzech Oskarów, pozostanie dla mnie nierozwikłaną tajemnicą i plamą na honorze Akademii. [Dr Strangelove]Świetna satyra na zimną wojnę, która dobitnie udowadnia, że Kubrick potrafił sprawdzić się w każdym gatunku. Dodatkowo mamy tu Petera Sellersa w trzech rolach, który szczególnie jako tytułowa postać daje prawdziwy koncert. Również przestałem się martwić. [Mateusz Jasiński]5. Absolwent / The Graduate (USA – Mike Nichols) 1967Film o tym dziwnym momencie naszego życia, gdy skończymy szkołę i nagle zastanawiamy się “Czego my do cholery jasnej właściwie chcemy od życia?”. Ikoniczna pani Robinson, genialny Dustin Hoffman, a w tle wspaniałe utwory Simon & Garfunkel. To wszystko tworzy jeden z najlepszych filmów o rozterkach młodego człowieka.[Kamil Małek]Film ponadczasowy (pomimo twardego osadzenia go w latach 60.). Coming of age z najwyższej półki. [Jarosław Pikalski]Gorąca Kalifornia, parne lato i młody człowiek, który nie co robić w życiu. Do tego jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych w historii i seksowna i rozerotyzowana Anne Bancroft jako pani Robinson. To się ogląda! [Justyna Wilczek]Dla mnie ten film stanowi pewną granicę i przełom. Kiedy oglądam o siedem lat wcześniejszą “Garsonierę” Wildera czuję, że to bajka, że to lekko skostniałe Hollywood pełne urokliwej sztywności. To opowieść biegnąca równolegle względem rzeczywistości, pokazująca jej wyidealizowaną wizję i tocząca się jakby poza czasem. “Absolwent” jest już czymś całkiem innym. To nadal sympatyczna historia, ale bardziej autentyczna, bliżej życia i spontaniczności – to samo można też powiedzieć o świetnej roli Hoffmana. Pozytywne, dowcipne kino, ale próbujące opowiedzieć o świecie, o konkretnym wycinku z rzeczywistości i o realnych problemach. Tak, jakby czas w końcu wdarł się do świata baśni.[Paweł Klimczak]Obejrzałem, bo nie do końca zrozumiałem jedną ze scen pierwszego “American Pie”. Trudno mi właściwie powiedzieć, dlaczego to tak dobry film. Ale podobał mi się. W tym filmie narodził się naprawdę dobry aktor – Dustin Hoffman. Plus – świetny soundtrack. [Mateusz Wilk]Wstrząsający. Wiecznie aktualna legenda. Film, w którym na wszystko jest czas. Anne Bancroft wartością dodaną. Niezwykle świadomy debiut Dustina Hoffmana. Po mistrzowsku oddał zagubienie i zwątpienie. Film dla wszystkich. [Krzysztod Korek]Rewelacyjny Dustin Hoffman w roli zagubionego młodzieńca, wchodzącego w okres dojrzałości za sprawą starszej od siebie kobiety. Piękny, prawdziwy. Rewelacyjna ścieżka od Simon & Garfunkel.[Jakub Jarosz]4. Psychoza / Psycho (USA – Alfred Hitchcock) 1960Mistrz Hitchcock w najlepszym wydaniu, mroczny dreszczowiec, który stał się inspiracją dla całej rzeszy twórców. Ileż razy “cytowano” słynną scenę prysznicową? I ten diaboliczny uśmiech Anthony’ego Perkinsa w ostatniej scenie. Do dziś wywołuje dreszcze. [Justyna Wilczek]Fantastyczna i bardzo odważna jak na swoje czasy wiwisekcja umysłu zabójcy, sportretowana z drobiazgową psychologiczną dokładnością. Do dzisiaj budzi grozę jako odzwierciedlenie demonów dręczących człowieka do tego stopnia, że wypalają jego wolną wolę i indywidualizm. Gdzie leży granica, poza którą pochłonie nas zło i nie będziemy w stanie się przeciwstawić własnemu cieniowi? [Karolina Chymkowska]Bo Hitchcock to najlepszy reżyser lat 50. i 60. A czołówka stworzona przez Saula Bassa pozostała najlepszą do dnia dzisiejszego. Można mówić, że końcówka niepotrzebna. Jednak w tamtych czasach nie było internetu, wiec jakoś trzeba było wyjaśnić o co chodzi.[Jeremiasz Lelonek]Punkt odniesienia i wzór dla wszystkich, którzy pałają chęcią kręcenia dobrego dreszczowca. Prosta historia, która potrafi zmrozić krew w żyłach jedną sceną czy ujęciem na twarz Normana Batesa. Czułem jakiś dziwny niepokój przez cały film, a gdy nadeszła scena z prysznicem, uderzyło mnie to, jak prostymi środkami można wzbudzić strach i przerażenie. Hitchcock nie był byle chłystkiem z fabryki snów.[Maks Pełczyński]Mistrz suspensu w sztandarowej produkcji trzymającej nieustannie w napięciu w finale, który przeszedł do historii za sprawą zwrotów akcji. I jak dla mnie to nie sławna scena pod prysznicem, lecz z ta Martinem Balsamem na schodach wywołuje ciary.[Kamil Małek]To jedna z najlepszych gier z widzem, której nie przekroczył nikt do czasu Haneke. [Adam Marcisz]Chyba najbardziej lubię te momenty po kradzieży pieniędzy przez główną bohaterkę. Janet Leigh wpada w obsesję, wiedziona wyrzutami sumienia i ma wrażenie, że już każdy przejrzał jej czyn, a przestępstwo wypisane ma na twarzy. Napięcie wzrasta. Nawet dziś ciężko o taką scenę, a jakie wrażenie musiała robić w latach 60.! A takich momentów jest tu wiele. [Paweł Klimczak]Hipnotyczny Anthony Perkins, niespodziewana śmierć głównej bohaterki już w połowie filmu, wiele legendarnych scen i genialna reżyseria Alfreda Hitchcocka, który od początku do końca panuje nad emocjami widowni. Jeden z najlepszych i najbardziej znanych filmów lat 60. [Kamil Małek]Film przełomowy z wielu powodów. Jeżeli już o samym jego kręceniu nakręcili film – to wiedz, że coś się dzieje. Moim zdaniem – a widziałem niedawno – nic się nie zestarzał. Alfred Hitchcock się spisał. [Mateusz Wilk]Coś naprawdę niezwykłego w temacie obsesji i zaburzeń psychicznych. Wielkie dzieło Hitchcocka. Można się rozpływać. Niesamowity Perkins, dziwaczny i powściągliwy. Hitchcock po raz kolejny stworzył klimat podejrzenia i intryguje jak zawsze. Manipulacja doskonała, nie mogłem oderwać oczu. Szacunek dla Mistrza.[Krzysztof Korek]3. Dobry, zły, brzydki / The Good, the Bad, and the Ugly (ITA – Sergio Leone) 1966Arcydzieło gatunku. Perfekcyjnie wyreżyserowany. Każdy kadr jest przemyślany, scenariusz dopracowany w najmniejszych szczegółach, a kreacje aktorskie przeszły już do historii kina. To jeden z tych filmów, który zyskał nieśmiertelną sławę i będzie oglądany przez kolejne pokolenia.[Krzysztof Pietrzyk]Kapitalny, epicki western przygodowy z dużą dawką humoru, nieśmiertelnym Clintem Eastwoodem i muzyką Morricone, która definiuje Dziki Zachód. Końcowa scena potyczki między trzema kowbojami to arcydzieło budowania napięcia.[Kamil Małek]Sergio Leone, western, Clint Eastwood, muzyka Ennio Morricone W tym momencie równie dobrze można zakończyć, gdyż każdy, kto choć trochę interesuje się kinem wie, jak skończy się to połączenie. [Maks Pełczyński]Bardzo trudno było wybrać ten najlepszy, równie dobrze mógłby być nim inny film w moim rankingu. Kwintesencja westernu, znakomita rola Eastwooda, klimatyczny dźwięk, film, który nigdy się nie starzeje i można oglądać go bez przerwy. [Piotr Plewa]Najlepsza część z najlepszej trylogii świata. Trylogii dolara. Kapitalna muzyka Ennio Morricone, a na dokładkę Eastwood, Lee Van Cleef i Eli Wallach. Stężenie epickości, kiedy ta trójka pojawia się w finale, starczyłoby na kilka filmów. [Szymon Pajdak]Zakończenie trylogii dolarowej to film prawie tak dobry jak jego poprzednik. Trójka głównych bohaterów została napisana i zagrana fenomenalnie. Końcowy pojedynek to klasyk kina, przypominany jako intro na koncertach Metalliki.[Dominik Banach]Jeśli w trójkącie na cmentarzu ustawimy Clinta Eastwooda, Lee Van Cleefa, Eli Wallacha – to nie trzeba niczego więcej. A jeśli komuś to mimo wszystko nie wystarcza, to trzeba się udać do lekarza od głowy. Przy okazji mamy rozstrzygnięcie odwiecznego dylematu. Który styl gry Clinta jest lepszy – w kapeluszu czy bez? W kapeluszu. A jeśli do kapelusza dodamy jeszcze cygaro, to klękajcie narody. Amen.[Dr Strangelove]Nigdy nie przepadałem za pełnymi patosu i mitologizującego uroku opowieściami o walce dobra ze złem. Wszystkie westerny wydawały mi się podobne a bohaterowie sztampowi. Było w tym jakieś kłamstwo i spore pokłady nudy. Sergio Leone pokazał mi, że o Dzikim Zachodzie można opowiadać inaczej. Ciekawiej. Miejsce wygadanego szeryfa może zająć szorstki milczący nieznajomy (rewelacyjny Eastwood!), o którym wiadomo tylko tyle, że dobro czyni jakby od niechcenia, przy okazji – dobre uczynki mu się zdarzają. A jego historia nie musi polegać na heroicznej walce z łotrami i złem. Może on chce po prostu dobrze zarobić i żeby wszyscy dali mu spokój? Cała trylogia Leone to kawał świetnego kina, ale na liście umieszczam ostatnią część, bo wydaje się, że wszystkie elementy właśnie tutaj osiągają szczytową jakość, wypracowywaną w poprzednich filmach. Aktorzy wcielający się w tytułowych bohaterów dają czadu, Morricone tworzy muzykę, która przejdzie do historii i podoba mi się zmiana skali i bardziej epicka atmosfera z wojną w tle.[Paweł Klimczak]Clint Eastwood, Lee Van Cleef i Eli Wallach wykreowali niesamowite i nieprzewidywalne trio bohaterów, którzy próbują się nawzajem przechytrzyć, aby zarobić mnóstwo forsy. Mistrzowska jest realizacja niektórych scen, świetny jest klimat, przy budowaniu którego miał duży udział kompozytor Ennio Morricone. [Mariusz Czernic]2. Dawno temu na Dzikim Zachodzie / Once Upon a Time in the West (ITA – Sergio Leone) 1969Wykorzystując klasyczne motywy westernu włoski reżyser stworzył sugestywną i nastrojową wizję Dzikiego Zachodu, obfitującą w przepiękne, zrealizowane z artyzmem ujęcia. Świetne aktorstwo, reżyseria i scenariusz, w tym ironiczne dialogi („Nie ufam człowiekowi, który nosi i pas i szelki – który nie ufa własnym spodniom”). Henry Fonda jest znakomity w roli bezwzględnego przestępcy. Ale trudno też zapomnieć kreacje Charlesa Bronsona, Claudii Cardinale i Jasona Robardsa. W pamięć zapada muzyka Ennia Morricone, który skomponował trzy znakomite tematy muzyczne dla trójki pozytywnych bohaterów (utwory „Jill’s America”, „Man with the Harmonica”, „Farewell to Cheyenne”). [Mariusz Czernic]Człowiek z Harmonijką przybył znikąd. Pojawia się bez zapowiedzi i gra swoje requiem. Biada tym, którzy je usłyszą. Za tym człowiekiem postępują śmierć, zemsta, nieszczęście i destrukcja. Nie ma imienia, a właściwie – ma ich wiele. Nie ma wieku ani przeszłości. Przemawia głosem tych, którzy już nie mogą opowiedzieć się za sobą. Ma natomiast zadanie do wypełnienia – i wypełni je, kiedy przyjdzie odpowiednia chwila. Wtedy, być może, poznamy jego prawdziwą twarz. Sergio Leone kreśli tutaj, jak w każdym swoim filmie, portrety ludzi nieszczęśliwych, życiowo okaleczonych, dodając przy tym gorzką refleksję, jak niewielki wpływ mamy na kształtowanie swoich losów. Cierpienie nie jest przewiną, jest wpisane w przeznaczenie niezależnie od tego, jak obsesją reżysera jest płynność i ulotność ludzkich losów. Indywidualność pragnień, osobiste dążenie do szczęścia są wtórne wobec konieczności przetrwania. [Karolina Chymkowska]Co można powiedzieć o najwspanialszym westernie w historii kina? Nie wiem, w sumie nie wiem. Ten film jest tak totalnie idealny, że aż nierealny. Nie ma tu jednej zbędnej sceny, linijki dialogu, ujęcia, postaci. Aktorsko to po prostu kosmos. Claudia Cardinale nigdy nie była piękniejsza, Charles Bronson bardziej enigmatyczny, a spojrzenie błękitnych oczu Henry`ego Fondy nigdy nie było bardziej błękitne i bardziej złowrogie. W skali 1-10 bardzo mocne 12.[Dr Strangelove]Western-legenda, który przebił właściwie wszystko, co w gatunku stworzyli jego “ojcowie” – Amerykanie. Fantastyczna muzyka, zdjęcia, kreacje aktorskie, rewelacyjne sekwencje (choćby prolog), które mógł nakręcić tylko Leone. A przy tym nieco melancholijne spojrzenie na Dziki Zachód.[Łukasz Koperski]Najlepsze, co western ma do zaoferowania. Kino zemsty w rytm harmonijkowej melodii. Poezja kadru i dźwięku. Leone nigdy nie był w lepszej formie.[Bartosz Panek]Mój pierwszy spaghetti western – oglądany przypadkiem na (chyba) TVN. w wyjątkowo “skandalicznych” warunkach – telewizorek z 12-15 cali, ze szwankującym głośniczkiem i ciągłe przerwy na reklamę. A mimo to… zakochałem się po uszy! W pięknej muzyce, w motywie z harmonijką, w tych bohaterach o smutnym wzroku, w genialnym prologu, fabule i klimacie. Długo musiałbym wymieniać. Powtarzałem go później jeszcze kilka razy – za każdym razem był jeszcze lepszy i za każdym razem czułem się trochę jak ten dzieciak z pierwszego seansu, który odkrywa zupełnie nowy świat. Dla mnie fenomen, najlepszy film wielkiego Sergio Leone i rzecz, która zachęciła mnie do westernu.[Maciej Drzał]Niesamowity film, niezwykle majestatyczny, pełen barwnych pejzaży i postaci. Ścieżka dźwiękowa wnosi tę produkcję na poziom arcydzieła.[Dominik Banach]Jak Leone to robi, ja się pytam?! Nie dość, że nakręcił westernową trylogię, która zawiesiła dla innych poprzeczkę gdzieś w stratosferze, to jeszcze nakręcił coś lepszego. Ta muzyka, postaci, klimat. A SEKWENCJA otwarcia to już osobny film. Gdzie jest granica możliwości? [Maks Pełczyński]Ten film jest zwyczajnie piękny. Kiedy Sergio Leone tworzy najładniejszy wizualnie western w swojej karierze, a Ennio Morricone być może swoją najlepszą ścieżkę dźwiękową z kultowym “Człowiekiem z harmonijką”… niemal każda scena staje się magią kina. Idealny przykład powiedzenia “nie liczy się historia, tylko kto ją opowiada”. Mimo banalnego scenariusza i prostej jak budowa cepa fabuły, reżyser potrafi wlać w opowieść serce i sprawić, że słucha się jej z zafascynowaniem (choć trzeba dodać, że trochę go wspomogła charyzma i mina Charlesa Bronsona, aktorstwo Henry’ego Fondy, urok Jasona Robardsa i uroda Claudii Cardinale).[Kuba Kowalik]1. 2001: Odyseja kosmiczna / 2001: A Space Odyssey (USA/UK – Stanley Kubrick) 1968Kubrick to jest mistrz. W czasach, kiedy science fiction kojarzyło się z naiwnymi opowieściami klasy B o kosmitach odgrywanych dzięki gumowym kostiumom, nakręcił głębokie, uduchowione dzieło, próbujące siłować się z największymi pytaniami, jakie od zawsze zadawała sobie ludzkość. I przy okazji zrobił to w takim stylu! Aż trudno uwierzyć, że film powstał w latach 60. Nowatorskie efekty specjalne, dopracowane w szczegółach scenografie, olśniewająca wizja kosmosu, perfekcyjne kadry pełne Kubrickowskiego uwielbienia dla symetrii i sterylności. I ta zabawa kolorem – np. oślepiające biele kontrapunktowane akcentami czerwieni. I montaż (kość zmieniająca się w satelitę), i choreografia (taniec stacji kosmicznej!). To arcydzieło totalne, w którym każdy element wydaje się przemyślany i doprowadzony do mistrzostwa. [Paweł Klimczak]Do dziś pozostaje najwybitniejszym filmem sci-fi w historii kina. Do dziś wzbudza zachwyt i niedowierzanie. Do dziś nie dał się jednoznacznie zinterpretować. Prawdziwe arcydzieło! [Mariusz Pałka]Film, który jest najbliższy przekroczeniu swojego medium, i wciąż aktualny głos w sprawie konsekwencji rozwoju ludzkości. A do tego rozpacz komputera odegrana z taką empatią![Adam Marcisz]Po 50 latach to wciąż niepokonany zawodnik na polu sci-fi. Reżyser, który kiedyś odbierze Kubrickowi pas, będzie miał spokój na kolejne pół wieku. [Mariusz Wróblewski]Perfekcyjnie wyreżyserowany, niesamowicie stymulujący umysł i hipnotyzujący. To nie film, to doświadczenie stawiające pytania ostateczne i nie popadające jednocześnie w banał. Obraz, który wyprzedził o kilka dekad swoją epokę, a potwierdza to olanie go na Oscarach.[Kamil Małek]Dzieło, które mimo iż podlega wielości interpretacji, zachwyca stroną audiowizualną i daje ciągle do myślenia. “2001: Odyseja kosmiczna” zapewnia seans-doświadczenie, z którego każdy wyniesie co innego.[Bartosz Panek]MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1 | SUPLEMENT

Najlepsze polskie filmy z lat 70. w polskiej ofercie Netflixa. Tęsknisz za polskim kinem? Chcesz znowu obejrzeć klasyki lub zobaczyć nowe polskie filmy? Zebraliśmy dla Ciebie w jednym miejscu wszystkie polskie filmy dostępne na Netflixie. Posortowaliśmy je według ocen z IMDb oraz według daty dodania do katalogu.
Serwisy streamingowe kryją w swoich katalogach nie tylko kinowe hity sprzed kilku lat, ale i wiele starszych, klasycznych filmów. W zestawieniu najciekawszych obrazów z przełomu lat 80. i 90. przedstawiamy często zapomniane lub niedocenione filmowe perełki. Showmax Klincz, reż. Vondie Curtis-Hall (1997) Komedia kryminalna z najbardziej niezwykłym duetem aktorskim lat 90. – w rolach głównych wystąpił bowiem Tim Roth i Tupac Shakur. Akcja filmu rozgrywa się w sylwestrową noc, podczas której dwójka przyjaciół decyduje się zerwać z nałogiem narkotykowym. Klincz to esencja kina akcji z przełomu wieków i niekwestionowana pozycja obowiązkowa. Komornicy, reż. Alex Cox (1984) Historia młodego punkowca, który rozpoczyna pracę w firmie kredytującej zakup samochodów i od razu przyswaja brutalne metody do zbierania zaległych płatności. Komornicy to nie tylko motocykle, piękne samochody i muzyka Iggiego Popa, ale także wspaniała rola Harrego Deana Stantona. Film określa się jako jedną z najciekawszych produkcji lat 80. Moonstruck, reż. Norman Jewison (1987) Zapomniana komedia romantyczna z Nicolasem Cagem, którego filmową partnerką jest Cher (za występ otrzymała Oscara w kategorii Najlepsza kobieca rola pierwszoplanowa). To czarująca opowieść o kobiecie zakochanej w bracie swojego narzeczonego. Film w 1988 r. zgarnął aż trzy Oscary (w tym za najlepszy scenariusz). Netflix Wybór Zofii, reż. Alan J. Pakula (1982) Akcja filmu rozgrywa się niedługo po II wojnie światowej. Młody pisarz przeprowadza się do Nowego Jorku, a jego sąsiadką okazuje się Polka, której rodzina zginęła w Auschwitz. Wybór Zofii to klasyczny dramat z mocno nakreślonymi bohaterami, a Meryl Streep daje jeden z najlepszych występów w swojej karierze. Przebudzenia, reż. Penny Marshall (1990) Bardzo często pomijany film Roberta De Niro i Robina Williamsa. Choć nie zgarnął właściwie żadnych najważniejszych nagród filmowych, do dzisiaj pozostaje jednym z najciekawszych obrazów ilustrujących życie osób niepełnosprawnych. Przebudzenia to piękna opowieść o lekarzu, który za pomocą eksperymentalnego leku przywraca do świadomości pogrążonych w śpiączce pacjentów. Funny Girl, reż. William Wyler (1968) Szalony musical o dziewczynie pochodzącej ze slumsów, która marzy o karierze w branży rozrywkowej. Funny Girl od lat króluje w rankingach najlepszych filmów wszechczasów, a piosenka Don’t Rain on My Parade przeszła do klasyki Broadwayu, przez wiele lat określana była hymnem osób LGBT. Funny Girl nie tylko bawi i wzrusza, ale jest też idealnym przykładem historii na miarę złotego Hollywood. To także jeden z najważniejszych filmów w karierze Barbry Streisand. HBO GO Sprzedawcy, reż. Kevin Smith (1994) Legendarna komedia w reżyserii Kevina Smitha. Nakręcona na czarno-białej taśmie opowieść o dwóch kumplach pracujących w sąsiadujących sklepach to zbiór popkulturowych żartów i wnikliwa obserwacja pokolenia 30-latków przełomu wieków. Premiera filmu odbyła się podczas festiwalu w Cannes, na którym reżyser otrzymał aż dwie nagrody. To film, do którego warto wracać, a cytat: „I'm not even supposed to be here today!” wszedł do amerykańskiej mowy potocznej na wiele lat. Rozważna i romantyczna, reż. Ang Lee (1995) Ekranizacja powieści Jane Austen. Akcja filmu rozgrywa się w XVIII-wiecznej Anglii, gdzie wdowa i jej trzy córki zostają zmuszone do opuszczenia rodzinnej posiadłości. To klasyczny kostiumowy melodramat, do którego scenariusz napisała Emma Thompson (nagrodzona Oscarem). Spokojne, przemyślane i wrażliwe kino z plejadą gwiazd (Kate Winslet, Hugh Grant i Alan Rickman). Dym, reż. Paul Auster i Wayne Wang (1995) Opowieść o ludziach, których życie toczy się wokół małego, brooklyńskiego sklepiku z tytoniem. Reżyserowie z wrażliwością przyglądają się miejscom, które na naszych oczach przechodzą nieodwracalne przemiany. W rolach głównych Harvey Keitel, Giancarlo Esposito i William Hurt. Redaktorka zobacz także Ava DuVernay wyreżyseruje dokument o życiu Prince'a NewsyAva DuVernay wyreżyseruje dokument o życiu Prince'aCenzura nasza powszednia OpinieCenzura nasza powszednia34. Warszawski Festiwal Filmowy zabierze nas w podróż dookoła świata Newsy34. Warszawski Festiwal Filmowy zabierze nas w podróż dookoła świataWeekend z „Far Cry 5". W najbliższych dniach gra dostępna będzie za darmo NewsyWeekend z „Far Cry 5". W najbliższych dniach gra dostępna będzie za darmo Exodus (film 1960) Exodus – amerykański dramat filmowy z 1960 roku w reżyserii Ottona Premingera. Scenariusz autorstwa Daltona Trumbo powstał na podstawie powieści Leona Urisa. Film opowiada o próbie przedostania się do powstającego państwa Izrael Żydów z Europy w 1948 roku do czego nie chcą dopuścić władze brytyjskie.
Przeszukaj katalog Zestawienie najlepszych i najpopularniejszych filmów w których występuje lata 70.. Zobacz zwiastuny, oceny, oraz dowiedz się kto reżyserował i jacy aktorzy występowali w tych filmach. Film 2021 1g. 43m. od 15 lat Horror Fabuła The Black Phone opowiada historię Finneya Shawa, nieśmiałego, ale niezwykle sprytnego 13-letniego chłopca, który zostaje porwany przez sadystycznego mordercę i zamknięty w dźwiękoszczelnej piwnicy noszącej ślady krwi po zamordowanych w tym miejscu poprzednich ofiarach seryjnego zabójcy. W pomieszczeniu znajduje się też stary telefon, który choć jest niepodłączony to co noc dzwoni. Po podniesieniu słuchawki Finney słyszy głosy zmarłych. Ci są zdeterminowani, aby pomóc chłopcu. Nie chcą by podzielił on ich los. Film 2022/II 1g. 45m. od 15 lat Horror W 1979 roku grupa młodych filmowców wyrusza na wieś w Teksasie, aby nakręcić film dla dorosłych. Kiedy gospodarze przyłapują ich na gorącym uczynku muszą walczyć o życie. Film 2021 1g. 40m. od 15 lat Komedia, Kryminał Brawurowe wyczyny Najmrodzkiego śledziła w latach 70. i 80. cała Polska. Najmro wraz ze swoją ferajną obrabia Pewexy, żeby żyć kolorowo w czasach, w których wszystko było szare i zakazane. Wolność i dobrą zabawę kocha ponad wszystko. Niespodziewanie na jego drodze stanie kobieta, która skradnie jego serce. Dla niej postanowi się zmienić. Tylko czy będzie potrafił? Film 1991 2g. 20m. od 15 lat Dramat, Muzyczny Film oparty na faktach. Rok 1965. Jim Morrison (Val Kilmer) zakłada grupę rockową The Doors, która bardzo szybko zdobywa popularność. Charyzmatyczny wokalista nadużywa jednak alkoholu i narkotyków. W jego zachowaniu oraz twórczości widoczna jest fascynacja śmiercią i dążenie do autodestrukcji. Film 2021 2g. 20m. od 15 lat Biograficzny, Dramat Historia człowieka, który dziś wciąż budzi skrajne opinie porusza dogłębnie. Polityka bywa brudna, ale gdy dotyka ona całej rodziny, cena okazuje się zbyt duża do zapłacenia. Opowieści o rozkwitaniu Serial TV 2012- 45m. Dramat Są lata 70. w Australii. Debbie i Sue są nierozłącznymi przyjaciółkami od zawsze. W szkole nie są popularne i Debbie jest zdeterminowana, by to zmienić. Najlepszym sposobem wydaje się zdobycie chłopaka z kręgu surferów. Tylko czy jest to naprawdę takie wspaniałe, jak się wydaje z daleka? Debbie i Sue powoli dowiadują się, jak naprawdę wygląda życie popularnych dziewczyn surferów. TV 1998 2g. od 18 lat Biograficzny, Dramat Nowy Jork, późne lata 70. Jedna dziewczyna żyje na całego. Seks, pieniądze, szyk, sława... to wszystko jest w jej zasięgu. Pewnie porusza się po parkiecie, dumnie kroczy po wybiegu, patrzy na Ciebie z okładek magazynów. Jest boginią. Jest gwiazdą. Nazywa się Gia. Zbyt piękna by umrzeć. Zbyt dzika by żyć. Film oparty na tragicznym życiu pierwszej amerykańskiej supermodelki. Film 2017 1g. 58m. od 12 lat Akcja, Fantasy Grupa naukowców trafia na wyspę, którą zamieszkują mityczne stwory. Od tej pory muszą stawić czoła złu. Film 2015 1g. 42m. od 16 lat Dramat, Romans Lata 70., San Francisco. Inicjacja seksualna nastoletniej dziewczyny rozpoczyna się od seksu z chłopakiem własnej matki. Film 1974 1g. 23m. od 18 lat Horror Historia psychopatycznej rodziny mieszkającej na odludziu w stanie Teksas. ← 1 2 3 4 5 … 38 → Słowa kluczowe choroba psychiczna (30) dziecko (29) fotografia (45) homoseksualizm (43) kobieca nagość (52) krew (48) kłamstwo (29) lata 50. (29) lata 60. (64) lata 80. (58) miłość (52) morderstwo (82) muzyka (42) męska nagość (31) na podstawie powieści (30) nagość (32) narkotyk (45) nastolatek (40) nowy jork (43) oparty na faktach (37) palenie papierosa (34) pistolet (31) pocałunek (31) policja (75) polityka (40) postrzelenie (29) prl (29) przemoc (56) przyjaźń (90) płacz (30) relacja matka-córka (29) relacja matka-syn (44) relacja mąż-żona (67) relacja mężczyzna-kobieta (28) relacja ojciec-córka (32) relacja ojciec-syn (66) relacja rodzinna (31) samotność (32) seks (67) szpital (37) taniec (31) usa (35) walka (28) więzienie (36) zdrada (51) zemsta (31) zwłoki (31) śledztwo (32) śmierć (63) Przeszukaj katalog Sortuj
Najlepsi polscy aktorzy, każda epoka miała swoich amantów, swoich etatowych bandytów i zawadiaków. Polscy aktorzy od zawsze stanowili o sile polskiego kina, a kolejne pokolenia widzów wychowują się na klasycznych kreacjach rodzimych aktorów, jednocześnie obserwując rozwój kariery współczesnych gwiazdorów ekranu. Tydzień temu poprosiliśmy was o pomoc w wybraniu najlepszego
Lata 50. i 60. to bardzo charakterystyczny okres w modzie i designie. Stąd nawet dziś do tych dwóch dekad wracamy z sentymentem. W tym rankingu zebrałam najlepsze filmy, których akcja rozgrywa się w tym czasie. Znalazły się w nich pozycje, które najlepiej oddają styl tych dwóch dekad. Filmów, których akcja rozgrywa się w latach 50. i 60., jest naprawdę dużo. Dla współczesnych filmowców często jest to okres sentymentalnych powrotów. Jest to w końcu czas przed cyfrową i internetową rewolucją, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się ani o telefonach komórkowych, ani komputerach personalnych. Był to okres w historii, gdzie tradycyjne struktury społeczne wciąż się trzymały mocno, choć już widać było spękania. Rewolucja obyczajowa zbliżała się wielkimi krokami, do tego rodził się ruch praw człowieka, który już niedługo miał znieść segregację rasową. Jednocześnie był to czas ekonomicznej prosperity – powojenny boom trwał w najlepsze. Moda i design mogły się więc swobodnie rozwijać, dzięki czemu w tych dekadach wykształcił się charakterystyczny styl, do którego z nostalgią wracamy do dziś. Filmy i seriale rozgrywające się w latach 50. i 60. to zarówno dramaty, jak i komedie, ale niemal zawsze o silnym zabarwieniu obyczajowym. Poruszają więc rozmaite aspekty życia. Wszystkie zgromadzone poniżej filmy doskonale oddają nastrój i styl tamtych lat z jego optymizmem, ale też skostniałą obyczajowością. Zdecydowanie wszystkie są warte obejrzenia. Zobacz także: Najlepsze filmy kostiumowe. Piękne stroje z różnych epok na ekranie NAJLEPSZE FILMY i SERIALE OSADZONE W LATACH 50. i 60. 17. Do diabła z miłością (Down with love, 2003) Na początek dość lekka w wyrazie komedia romantyczna. Główną bohaterką jest młoda kobieta o polsko brzmiącym nazwisku – Barbara Novak (Renée Zellweger). Jest ona autorką bestsellerowej książki „Do diabła z miłością”, która przekonuje, że kobiety nie potrzebują mężczyzn ani do zaspokojenia seksualnego, ani finansowego. Barbara ma w Nowym Jorku udzielić wywiadu dla prestiżowego męskiego magazynu „Know”. Dziennikarzem jest znany kobieciarz, w którego wcielił się Ewan McGregor. Jego celem jest skompromitowanie młodej pisarki. Kostiumy i scenografia tego filmu zasługują na szczególną uwagę. 10. Suburbicon (2017) Film George’a Clooneya rozgrywa się na początku lat 50., czyli okresie budowania amerykańskich przedmieść jakimi je znamy dzisiaj. Tytułowy Suburbicon to nazwa nowo powstającego osiedla, który ma być rajem na ziemi. Okazuje się jednak, że raj ma wiele ciemnych zakamarków. Kiedy bowiem na osiedle sprowadza się pierwsza czarnoskóra para, sąsiedzi robią wszystko, aby zatruć im życie. Tymczasem za płotem dochodzi do zbrodni. Ten film jest satyrą na życie na przedmieściach, ale też obłudę życia. 9. Dreamgirls (2006) Czas na muzyczną propozycję. Tym razem przenosimy się do Chicago lat 60. Trzy młode, czarnoskóre dziewczyny starają się przebić w przemyśle muzycznym. Na jednym z konkursów dostrzega je pewien manager, który postanawia pomóc dziewczynom. Cała historia jest luźno oparta na losach zespołu Supremes. Stanowi doskonały obraz muzycznej sceny tamtego okresu. 8. Carol (2015) Tym razem trafiamy do Nowego Jorku lat 50. „Carol” to historia zakazanej miłości. Tytułowa bohaterka jest zamożna, ma męża i wielki dom pod miastem. Nie jest jednak szczęśliwa, gdyż ukrywa swoją prawdziwą naturę. Jej serce zaczyna bić mocniej, gdy zakochuje się w młodej ekspedientce i razem wyruszają w podróż. Jest to smutny obraz obyczajowości połowy XX wieku, który krępował ludzi odbiegających od przyjętych norm. Jednocześnie film stanowi niezwykle wysmakowaną i stylową podróż do tamtego okresu. 7. Powiększenie (Blow Up, 1966) Ten film to absolutna klasyka lat 60. Głównym bohaterem jest fotograf mody, Thomas. Jest bogaty, egoistyczny i całkowicie przekonany, że praca czyni go nowoczesnym, światowym artystą. Tymczasem w jego studiu zjawia się Jane, która żąda wydania zdjęć pary kochanków, którą Thomas z ukrycia sfotografował w parku. Na coraz to większych powiększeniach mężczyzna znajduje zwłoki. Jest to film, który spodoba się nie tylko fanom kryminalnych zagadek, ale także mody drugiej połowy lat 60. 6. Marvelous Mrs. Maisel (2017-) Czas na kolejny serial. Główną bohaterką jest młoda mężatka z dobrego domu, żydówka i matka dwójki dzieci. W jej perfekcyjnym życiu następuje gwałtowny zwrot – mąż odchodzi do kochanki. Kobieta jednak postanawia stawić czoła nowej rzeczywistości. Przeprowadza się do rodziców, podejmuje pracę po raz pierwszy w swoim życiu i postanawia spróbować swoich sił jako komik. Serial jest źródłem znakomitego humoru, a przy okazji stanowi wspaniały obraz przełomu lat 50. i 60. Zapewne jest to obraz mocno wyidealizowany, ale niezwykle przyjemny dla oka. 5. Brooklyn (2015) Film „Brooklyn” również opowiada o kobiecie, która próbuje się odnaleźć w nowej dla siebie rzeczywistości. W latach 50. młoda dziewczyna opuszcza swoją rodzinną Irlandię i wyrusza do Ameryki, by szukać szczęścia w Nowym Jorku. Początkowo ma duże problemy z aklimatyzacją. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje sympatycznego Włocha. Gdy życie zaczyna nabierać barw, musi wracać do domu, aby podjąć ważną decyzję. Film ma urzekający klimat i wiele subtelności. 4. Mad Men (2007-2115) Ten serial sprawił, że świat tak bardzo się zakochał w latach 50. i 60. Opowiada o losach pracowników agencji reklamowej. Jest to świat pełen szyku, ale też niepozbawiony problemów. Serial przedstawia także zmiany obyczajów amerykańskiego społeczeństwa, które nastąpiły na początku lat 60. Wszystko to w doskonale skrojonych garniturach i wśród designerskich mebli w duchu mid-century modern. 3. Śniadanie u Tiffany’ego (Breakfast at Tiffany’s, 1961) Na tej liście jest niewiele filmów, które faktycznie zostały nakręcone w latach 50. i 60. Jednym z wyjątków jest „Śniadanie u Tiffany’ego”. Jest to bez wątpienia obraz kultowy, który zawładnął zbiorową wyobraźnią. Do tego styl Holly Golightly od momentu premiery jest kopiowany przez miliony kobiet na całym świecie. Trudno znaleźć produkcję, która miała tak wielki wpływ na modę. 2. Służące (The Help, 2011) Z Nowego Jorku przenosimy się na południe Stanów Zjednoczonych lat 60., gdzie kolonialny porządek trwał zatrważająco długo. Młoda dziennikarka opisuje w swojej książce życie czarnoskórych służących w domach bogatych i uprzywilejowanych. Publikacja wywołuje skandal w „wyższych sferach”, a opisanym służącym przywraca godność. Historia jest inspirowana prawdziwymi zdarzeniami. Jest barwnie odmalowanym obrazem amerykańskiego południa w okresie wielkich przemian społecznych. 1. Samotny mężczyzna (Single Man, 2009) Na podium jest film, który potrafi widza zaczarować. Jest to historia profesora, geja, który mierzy się z samotnością po stracie ukochanego. Mieszka w urzekającym domu, ma stylową garderobę, przyjaciół i dobrą posadę. W jego życiu nie ma jednak szczęścia, nie może się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jest samotny. Jednak Tom Ford – reżyser filmu – odmalował jego samotność w wyjątkowo piękny sposób, wręcz pociągający. Jest to bez wątpienia jednen z najbardziej stylowych filmów w ogóle, a bez wątpienia najbardziej stylowy rozgrywający się w latach 60.
Kraj: Stany Zjednoczone Ameryki. Rok: 1998. Armageddon zaliczany jest do najlepszych filmów akcji lat 90. tamtych czasów. Kiedy dowiedzieli się o asteroidzie zagrażającej Ziemi, jedynym sposobem, w jaki Dan Truman mógł ją powstrzymać, było wywiercenie powierzchni i zdetonowanie bomby atomowej. Potem Harry myśli, że AJ nie jest
Przez prawie 3 tygodnie trwało głosowanie na najlepsze filmy lat 70. Tym razem, oprócz redakcji KMF i najaktywniejszych forumowiczów, do głosowania zaprosiliśmy Was, czytelników, choć zadanie, po rozwiązaniu którego można było oddać głos, nie było łatwe. Cieszy nas jednak fakt, że dla ponad 30 osób test okazał się bułką z masłem 🙂 Serdecznie Wam wszystkim dziękujemy!75 osób ułożyło własne listy z 30. najlepszymi filmami układając je w odpowiedniej kolejności i tym samym przypisując im odpowiednią ilość punktów. Efekt? Zagłosowano łącznie na 297 tytułów. Internet nie ma aż takiej cierpliwości, żeby zaprezentować Wam wszystkie filmy, na jakie zagłosowano, więc musimy skupić się na standardzie, który wypracowaliśmy przy okazji innych rankingów, czyli 100 najlepszych plus obszerny suplement z filmami, które do pierwszej setki nie miały szczęścia się dostać, ale są warte to wyglądało w poprzednich latach? Zerknijcie do rankingów: Najlepsze filmy lat 80. Najlepsze filmy lat 90. Najlepsze filmy pierwszej dekady XXI – 76 75 – 51 50 – 41 40 – 31 30 – 21 20 – 11 10 – 1 Suplement do rankingu100. Zaklęte rewiry1975, reż. Janusz Majewski, w rolach głównych: Marek Kondrat, Roman Wilhelmi, Stanisława Celińska, Zdzisław MaklakiewiczŚwietny dramat dziejący się w codziennym/niecodziennym świecie kelnerów. Film unikalny, bowiem trudno mi sobie przypomnieć jakikolwiek inny tytuł, nawet i amerykański (prócz okazjonalnych, lekkich komedyjek), który działby się w tym środowisku – a przecież wielu aktorów tak sobie zwykło dorabiać pomiędzy castingami. Tym bardziej więc dziwne i przykre jest to, iż jest to raczej mało popularny wśród plebsu tytuł, o jakichkolwiek ważniejszych nagrodach już nawet nie wspominając. A film warty jest uwagi nie tylko przez temat, jaki podejmuje, ale i aktorski popis młodziutkiego Marka Kondrata, naprzeciwko którego stoi równie doskonały, nieodżałowany Roman Wilhelmi. Niesamowicie magnetyczny film z bijącą odeń wielką klasą, który prawi o tym, czego na co dzień się nie dostrzega. Albo nie chce się dostrzegać. [Mefisto]Kolejna w tym zestawieniu adaptacja lepsza od oryginału. Restauracja jako metafora życia i odpowiednik dzisiejszej korporacji, w której trudno zachować człowieczeństwo. Role życia Marka Kondradta i Romana Wilhelmiego, który dziwnym trafem nie nigdy nie potrafił wiarygodnie zagrać porządnego człowieka. [Hitori Okami]Mam sentyment do tego filmy gdyż sam przez długi czas byłem kelnerem. Cała prawda o tym zawodzie i prawdziwe zagrana przez młodziutkiego Kondrata i przede wszystkim Romana Wilhelmiego. Film godny 30-tki bo jak mówi cytat zeń: “Godność to coś pięknego… ale nie dla kelnera.” [Witold Wojciechowski]99. Salo – 120 dni sodomy Salò o le 120 giornate di Sodoma 1976, reż. Pier Paolo Pasolini, w rolach głównych: Paolo Bonacelli, Aldo Valletti, Caterina BorattoAbsolutny skandal wywołała ekranizacja książki markiza de Sade – “Salo, czyli 120 dni Sodomy”. Film, pełen bardzo brutalnych i naturalistycznych scen, stawia tezę, że człowiek ze swojej natury jest amoralny, i kiedy nie krępują go ograniczenia narzucone przez społeczeństwo, konwenans i religię nie cofnie się przed niczym, by zaspokoić swoje pragnienia. Pasolini dodał do tej wizji groteskowy portret społeczeństwa włoskiego i złośliwy komentarz do rzeczywistości politycznej. Wejścia filmu na ekrany już nie doczekał. W noc Wszystkich Świętych 1975 roku został znaleziony martwy na plaży w Ostii – ze zmasakrowaną twarzą, złamanym nosem, brutalnie pobity, z uciętymi palcami. Niedługo później schwytano siedemnastoletniego Giovanniego Pelosi, gdy jechał w samochodzie należącym do Pasoliniego. Pelosi przyznał, że towarzyszył Pasoliniemu w wycieczce na plażę i stracił panowanie nad sobą, gdy reżyser zaczął mu czynić niedwuznaczne awanse. Najpierw pobił go metalową pałką, a następnie przejechał samochodem. Chociaż Pelosi został osądzony i skazany, wiele punktów w tej sprawie było niejasnych, a niektóre dowody wskazywały na udział osób trzecich, chociaż nigdy ich nie schwytano. Przyjaciele Pasoliniego, w tym Bernardo Bertolucci, do dzisiaj są przekonani, że była to zbrodnia polityczna zlecona przez rządzącą wówczas Włochami Chrześcijańską Demokrację. [Deina, fragment filmografii Pasoliniego]98. Ostatnie tango w Paryżu Last Tango in Paris 1973, reż. Bernardo Bertolucci, w rolach głównych: Marlon Brando, Maria Schneider, Jean-Pierre Léaud, Massimo Girotti, Maria MichiFilm nie o miłości, choć za taki zwykle jest brany, właśnie w taki sposób kojarzony. Miłość i seks nie grają tu jednak równorzędnej roli – liczy się przede wszystkim to drugie, czyli niczym nie skrępowana natura, pozbawione ograniczeń instynkty i potrzeba zdjęcia osobistej maski przed druga osobą. W świecie, który narzuca wiele norm zachowań, konwenansów; w świecie, który z nonkonformizmu czyni cnotę, a role społeczne są czymś zupełnie naturalnym – w tym świecie trudno żyć głównym bohaterom i przeciwko takiemu światu występują Marlon Brando i Maria Schneider. Nie znają swych imion, marzeń, przeszłości. Są całkowicie sobie poświęceni na czas rytuału, jakim jest seks. Owszem, 40 lat temu te sceny mogły szokować, dzisiaj jednak, w czasach zdecydowanie bardziej wulgarnych, już nie budzą takiej kontrowersji (choć nie są aż tak niewinne). “Ostatnie tango w Paryżu” to znakomity film, z błyskotliwym, choć zasmucającym, morałem. [desjudi]97. Amator 1979, reż. Krzysztof Kieślowski, w rolach głównych: Jerzy Stuhr, Małgorzata Ząbkowska, Stefan Czyżewski, Ewa PokasKieślowski o dylematach filmowca, o manipulacji treści zapisanych na taśmie filmowej, o odpowiedzialności za własne dzieło i jego bohaterów, w końcu o moralności przeciętnego człowieka. [Łukasz Opaliński]Do tej pory nie ma i nie było w całej dekadzie lat 70. XX wieku filmu, który w sposób tak niezwykle konsekwentny i wyrazisty sportretowałby naszą rzeczywistość, obnażając ją z w sposób niezwykle skrupulatny, w każdym szczególe. Mistrzostwo, jakie zyskał na tym polu Krzysztof Kieślowski, osiągnęło w tym momencie apogeum i kres zarazem. Reżyser daje nam znać o sobie coś radykalnie odmiennego – koniec polityki, koniec doraźnej interwencji. Kieślowski podkreśla codzienny mozolny trud, wiarę w zwycięstwo dobra nad złem. Świat bowiem nie kończy się na tym, co zawierają w sobie ciasne ramy PRL-owskiego uniwersum. Należy szukać nie wszerz, lecz w głąb. Nasze życie jest znacznie pełniejsze i o wiele bogatsze niż przyziemne zachcianki i okoliczności, w którym przyszło nam żyć. Trzeba odkryć inny wymiar naszej egzystencji – odkryć go w sobie. Należy spojrzeć z perspektywy szerszej niżjakikolwiek światopogląd, wykluczając wszystko to, co przeszkadza nam żyć pełnią naszego własnego istnienia. [Piotr Berndt, fragment recenzji]96. Mały Wielki Człowiek Little Big Man 1970, reż. Arthur Penn, w rolach głównych: Dustin Hoffman, Faye Dunaway, Chief Dan George, Richard MulliganHumorystyczna prezentacja atrakcji Dzikiego Zachodu. Bardzo przewrotnie i kpiarsko Arthur Penn opowiada o autentycznych bohaterach (takich jak generał Custer), zabawnie ukazuje Czejenów i brutalnie konfrontuje ich z amerykańską armią. Postacią spajającą dwa obozy, amerykański i indiański, jest bohater grany przez Dustina Hoffmana. Reżyser opowiada się wyraźnie za Indianami, krytykując swoich przodków za skłonności do przemocy i agresywną politykę wobec Indian. [Mariusz]95. Patton 1970, reż. Franklin J. Schaffner, w rolach głównych: George C. Scott, Karl Malden, Michael Bates“Patton” Franklina J. Schaffnera różni się od większości filmów traktujących o wojnach, jakie toczyły się w XX wieku. Nie znajdziemy tu pacyfistycznego tonu, twórcy ani przez chwilę nie starają się nas przekonać, że wojna jako taka jest zła. O tym, że będziemy mieli do czynienia z niezwykłym widowiskiem, świadczy już pierwsza scena. Wielka, zajmująca cały ekran amerykańska flaga. Na jej tle pojawia się niewielki kształt, który stopniowo zbliża się do widza. Po chwili generał George S. Patton Jr rozpoczyna swoje słynne przemówienie, wygłoszone do żołnierzy oddanej mu pod komendę Trzeciej Armii w przeddzień rozpoczęcia operacji “Overlord”, mającej ostatecznie położyć kres niemieckiej hegemonii w Europie. Kamera cały czas wędruje po postaci dowódcy, wyławiając coraz to nowe szczegóły – krzaczaste brwi, sznur medali, przytroczony do paska pistolet ze lśniącą kolbą wyłożoną kością słoniową. Wśród wielu mocnych zdań, sformułowanych w typowym dla generała stylu, w którym rubaszność mieszała się z rzeczowym tonem, znalazły się także następujące: “Jesteście tu z trzech powodów. Po pierwsze, jesteście tu, aby bronić swoich domów i swoich najbliższych. Po drugie, jesteście tu przez szacunek do samych siebie, ponieważ nie chcielibyście być nigdzie indziej. Po trzecie, jesteście tu, gdyż jesteście prawdziwymi mężczyznami, a wszyscy prawdziwi mężczyźni kochają walczyć”. W większości współczesnych filmów o wojnie wymienia się jedynie ten pierwszy powód. Tymczasem film Schaffnera opowiada przede wszystkim o graniczącym z brawurą męstwie i umiłowaniu do wojaczki płynącym z przekonania, że jedynie stając naprzeciw wroga potwierdzamy swoje człowieczeństwo i zyskujemy szacunek do samych siebie. [ShandoR, fragment recenzji]94. Grease 1978, reż. Randal Kleiser, w rolach głównych: John Travolta, Olivia Newton-JohnAdaptacja fantastycznie przyjętego na Broadwayu musicalu to niezwykle pocieszny i sympatyczny film. Błaha historyjka, w której można znaleźć echa “Buntownika Bez Powodu” (w wersji zdecydowanie lżejszej) i klasycznego romansu, jest jedynie pretekstem do zaprezentowania świetnej choreografii i kilkunastu niesamowicie chwytliwych i przebojowych piosenek, będących już niemal standardami w wykonaniu pary John Travolty i Olivii Newton-John. Travolta w szczytowej formie wraz z całą ekipą oddają pokłon niewinnej jeszcze Ameryce lat 50-tych, składając tym samym hołd rock’n’rollowi. [Tomashec, opis sequeli]Nie przypominam sobie filmu równie kiczowatego, któremu dałbym tak wysoką ocenę. Jak widać, również kicz można oprawić w ramy wspaniałości, w tym przypadku dzięki lekkiego i przyjemnego scenariusza, fantastycznej muzyce i choreografii. Film, który się nie zestarzał. Idealny na sentymentalną podróż do młodości. [Doveling]93. Młody Frankenstein Young Frankenstein 1974, reż. Mel Brooks, w rolach głównych: Gene Wilder, Peter Boyle, Marty Feldman, Gene Hackman„Młody Frankenstein” to inteligentna i kontrolowana kpina, zabawa na najwyższym poziomie, horrorowo-komediowa jazda bez trzymanki. Wielka drwina i jednocześnie ogromny hołd dla nieocenionej klasyki kina. Hołd zbudowany ze znajomości cech charakterystycznych, które definiowały i określały kształt i wydźwięk horrorów lat 30. i 40. XX wieku. Nie dziwi fakt, że Mel Brooks i Gene Wilder zostali nominowani do Oscara w kategorii „Najlepszy scenariusz adaptowany”. Film Mela Brooksa jest dziś niewątpliwym klasykiem gatunku, najlepszym i najbardziej spójnym dziełem reżysera. „Młody Frankenstein” nie tylko należy do największych dzieł filmowej komedii, ale jest również jednym z najoryginalniejszych spojrzeń na historię Frankensteina. [Dux, fragment recenzji]92. Głęboka czerwień Profondo rosso 1975, reż. Dario Argento, w rolach głównych: Daria Nicolodi, David Hemmings, Gabriele LaviaPierwsze prawdziwe arcydzieło w karierze Daria Argento i jednocześnie film dla włoskiego reżysera w pewnym sensie przełomowy, umiejscowiony w jego filmografii pomiędzy klasycznymi giallo („Trylogia zwierzęca”), a pełnokrwistym horrorem (choć także czerpiącym z giallo), jakim będzie „Suspiria”. Klasyczna zagadka kryminalna – kto zabija? – wyniesiona zostaje w „Głębokiej czerwieni” o kilka poziomów wyżej dzięki temu, że Argento niejako zaprasza widza do zabawy, ujawniając tożsamość mordercy już na początku filmu, ale w sposób na tyle dyskretny, że niemal niemożliwy do świadomego wyłapania. W efekcie takiego zabiegu przez cały seans głowimy się nad zagadką razem z głównym bohaterem „Głębokiej czerwieni” (granym przez Davida Hemmingsa, który w pamiętnym „Powiększeniu” Antonioniego wcielał się w bardzo podobną rolę), przez co film szczerze intryguje i wciąga pomimo pomniejszych (ale uzasadnionych konstrukcją fabuły) dłużyzn. [Motoduf]91. Siła magnum Magnum Force 1973, reż. Ted Post, w rolach głównych: Clint Eastwood, Hal Holbrook, Robert Urich, Tim Matheson, Davis SoulNajlepsza część przygód Harrego Callahana. Niesamowita akcja, napięcie oraz całkiem niegłupi scenariusz. Historia wręcz idealnie uzupełnia wszystko to, czym był „Brudny Harry”, a wręcz poprawia. Dla mnie klasyk nie do przecenienia. No i ta czołówka… [materatzowy]Harry powraca w bardzo dobrym stylu. Eastwood tym razem prezentuje nieco łagodniejszy styl bycia, choć sam film jest w pewnych momentach jeszcze bardziej brutalny i bezwzględny od pierwowzoru. Cały obraz traci jednak na wiarygodności – nie ma tak paradokumentalnego charakteru co ‘jedynka’, brakuje bardziej przyziemnych i codziennych wątków za które postać Brudnego Harrego została tak pokochana. Mimo to, “Sile magnum” na pewno nie można odmówić tempa i nadal świeżego aktorstwa Eastwooda. W filmie zobaczymy także Davida Soula, znanego z popularnego serialu “Starsky i Huth”. [Maciek, fragment opisu serii]90. Solaris Солярис 1972, reż. Andriej Tarkowski, w rolach głównych: Donatas Banionis, Natalia Bondarczuk, Sos SarkisjanHipnotyzująca metafora ludzkiego umysłu. Umysłu niespokojnego, złamanego, pogrążonego w niemożliwej do przepracowania żałobie. „Solaris” to ból odciśnięty na celuloidzie, arcydzieło, które swoją wielkością przyćmiewa nawet oryginalny tekst Stanisława Lema. [Fidel]Pomimo typowego dla europejskiego artysty stanowiska, traktującego o braku podporządkowania treści wobec kostiumu SF w kwestii dekoracji i efektów specjalnych, Andriej Tarkowski zadbał o doskonałą wizualną oprawę “Solaris” i nie chodzi tu o ocenę scenografii pod kątem braku silnych tradycji SF w kinematografii rosyjskiej. Film po prostu prezentuje się doskonale, nawet po 30 latach od premiery. Niezwykle ciężkim dla współczesnego widza jest natomiast jego tempo. “Solaris” Tarkowskiego jest najprawdziwszym testem na fizyczną wytrzymałość, nie odbiegającym formalnie od reszty jego filmografii. Reżyser lubował się w niezwykle powolnej, niemal statycznej narracji, przy której “2001: Odyseja Kosmiczna” wygląda jak dynamiczne kino akcji. Celebrowane transfokacje, panoramy i jazdy kamery, epatowanie znużoną twarzą Donatasa Banionisa, grającego Kelvina, długie momenty ciszy i przede wszystkim najnudniejsza chyba sekwencja w historii kina, czyli pięciominutowa jazda kamery po autostradzie, nakręcona w japońskiej Osace, wystawiają widza na wyjątkową próbę. Nie sposób jednak nie zachwycić się urokliwą urodą zdjęć Wadima Wusowa, szczególnie w sekwencjach ziemskich. [Adi, fragment analizy adaptacji dzieł Lema]89. Mściciel High Plains Drifter 1973, reż. Clint Eastwood, w rolach głównych: Clint Eastwood, Verna Bloom, Marianna Hill, Billy CurtisMoim zdaniem najlepszy western lat 70’. Clint Eastwood po raz kolejny jako małomówny, bezimienny rewolwerowiec, i niech mnie kule biją, mógłbym go w tej roli oglądać do końca świata. No i prawdopodobnie najmądrzejszy western kiedykolwiek napisany – to już nie jest jakaś tam banalna historyjka o bandytach i szeryfach, a prawdziwy dramat psychologiczny, najlepszy przynajmniej do czasu „Bez przebaczenia”. [materatzowy]Pierwszy z czterech westernów wyreżyserowanych przez Eastwooda, drugi film w jego reżyserskim dorobku, i któryś już film z kolei, gdzie gra bezimiennego kowboja. A Clint jest dokładnie taki jaki go kochamy – twardym sukinsynem z własnym kodeksem honorowym, badassem z wisielczym poczuciem humoru, kimś, kogo nie chcesz wkurwiać. “High Plains Drifter”(choć polski tytuł jest trafny, to ze względu na brzmienie preferuję oryginalny tytuł) to niesamowicie klimatyczny, kapitalnie nakręcony film. Dziwne, że tak mało osób kojarzy ten tytuł, dziwne, że stojący o jedną klasę niżej “Pale Rider” jest znacznie popularniejszy. Naprawcie to, proszę. Naprawcie i obejrzyjcie “High Plains Drifer”. [Phlogiston] 88. Trzy Dni Kondora Three Days of the Condor 1975, reż. Sydney Pollack, w rolach głównych: Robert Redford, Faye Dunaway, Max von Sydow, Cliff RobertsonTen wciągający thriller polityczny, choć pochodzi z 1975 roku, wciska w fotel; przede wszystkim dzięki ciekawemu scenariuszowi (opartemu luźno na powieści “6 linii Kondora” autorstwa Jamesa Grady, opowiadającej o przemycie narkotyków w… książkach); to jeden z tych filmów, który wciąga od początku do końca nie przez spektakularne sceny akcji (choć i strzelanin nie brak, a zdjęcia stoją na wysokim poziomie) tylko przez relacje łączące bohaterów i perfekcyjnie nakreślone postacie, zagrane przez aktorską czołówkę lat 70-tych: Roberta Redforda, Maxa Von Sydowa i Faye Dunaway. [Maciek, fragment recenzji dvd]87. Carrie 1976, reż. Brian de Palma, w rolach głównych: Sissy Spacek, Piper Laurie, Amy IrvingSą takie dni w miesiącu, kiedy kobieta ma ochotę rozpirzyć wszystko wokół w drobny mak i ten film właśnie o tym opowiada. [Hitori Okami]“Carrie” nie jest horrorem a doskonale zrealizowanym filmem zemsty. Zawsze trzymałem kciuki za główną bohaterkę. Nie przeszkadza nawet obsadzenie trzydziestoletnich aktorek w rolach nastolatek. [Piotr Han]Naprawdę porządnie zrobiony horror, który może rozwija się nieco leniwie, być może umiejętności tytułowej bohaterki nie zostały wykorzystane w 100 procentach (powiedziałbym, że trochę pokpili w tym aspekcie sprawę), jednak nagradza to doskonale wykonaną i niezwykle intensywną sceną na szkolnej potańcówce. Kto widział, ten wie o czym mowa, ja jeszcze od siebie dodam, że matka Carrie jest według mnie jedną z najstraszniejszych kreacji w historii kina. Autentycznie ciarki przechodzą po plecach. [materatzowy]Trudno oczekiwać, by cokolwiek mogłoby odebrać filmowi Briana De Palmy miejsce w czołówce najlepszych dokonań kina grozy. Grozy nie będącej zresztą celem samym w sobie. “Carrie” to także gorzki epizod z życia młodzieży, stawiającej swój pierwszy krok w dorosłość, studium samotności, odrzucenia a także dojrzewania głównej bohaterki do kontroli nad jej kłopotliwym darem. Wszystko to podane na złotej tacy mistrzowskiej techniki filmowej oraz inscenizacyjnego geniuszu, stawia ten skromny film wśród niekwestionowanych arcydzieł sztuki filmowej. [Adi, fragment recenzji]86. Dyskretny urok burżuazji Le charme discret de la bourgeoisie 1972, Bunuel, w rolach głównych: Fernando Rey, Paul Frankeur, Delphine Seyrig, Stéphane Audran“Dyskretny urok burżuazji” to ostateczna buñuelowska rozprawa z klasą społeczną, która przez lata inspirowała reżysera do tworzenia kolejnych filmów. Przetważając pomysł z “Anioła zagłady”, Hiszpan po raz kolejny wyśmiewa, ironizuje i nie pozostawia na swoich bohaterach suchej nitki. Śmiech Buñuela nie jest jednak jedynie pustym rechotem. Twórca doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że przez te wszystkie lata sam zanurzył się w świecie, który niegdyś jedynie obśmiewał. Właśnie dlatego w “Dyskretnym uroku burżuazji” krytyka społeczna i obśmiewanie burżujów mieszają się z ogromnym sentymentem skierowanym w stronę ich świata. Szalenie inteligentne kino.[Fidel] 85. Stroszek 1977, reż. Werner Herzog, w rolach głównych: Bruno S., Eva Mattes, Clemens ScheitzJedna z najbardziej bezkompromisowych rozpraw z mitem amerykańskiego snu w historii kina. Herzog tworzy niezwykłych bohaterów i kieruje nimi w taki sposób, że po obejrzeniu finałowej sekwencji czujemy się tak, jakbyśmy stracili dobrego przyjaciela. Wyjątkowy film w filmografii reżysera, w największym stopniu pozbawiony nadziei. [Fidel]Herzog o amerykańskim śnie, który niestety nie zawsze się spełnia. Gorzki obraz człowieka poszukującego swego szczęścia. [Łukasz Opaliński]84. Badlands 1973, reż. Terrence Malick, w rolach głównych: Martin Sheen, Sissy Spacek, Warren Oates, Ramon BieriKażdy reżyser powinien marzyć o tak dobrym pełnometrażowym debiucie reżyserskim. Terrence Mallick na początku swojej kariery zaserwował nam historię kochanków szukających swojego miejsca. Przygoda ich życia rozpoczyna się w momencie, gdy Kit zabija jedyną przeszkodę – ojca dziewczyny. Od tamtej pory mamy do czynienia z kinem drogi, z kolejnymi trupami i przepięknymi zdjęciami amerykańskiej prerii. Motorem napędowym jest również charyzmatyczna postać głównego bohatera, grana przez świetnego Martina Sheena, którą chyba niejeden widz darzy sympatią. [Doveling]Przeczytaj recenzję Karoliny Chymkowskiej83. Kobieta pod presją A woman under the influence 1974, reż. John Cassavetes, w rolach głównych: Gena Rowlands, Peter Falk, Matthew LaborteauxTego filmu nie można jednoznacznie ocenić, ale trzeba spróbować go zrozumieć. To bardzo sugestywny obraz małżeńskiego kryzysu – niby mamy tu normalną rodzinę, ale jak widać nawet tę normalność dotykają niemalże patologiczne sytuacje. Gena Rowlands i Peter Falk dają popis prawdziwego aktorstwa nie skażonego szczegółowym scenariuszem – improwizacja w ich wykonaniu dała niezapomniany efekt. Cassavetes jako reżyser stworzył dzieło wyjątkowe i nowatorskie – w oryginalny sposób zaprezentował międzyludzkie relacje, konflikty, dylematy. [Mariusz]82. Garść dynamitu A fistful of dynamite 1971, reż. Sergio Leone, w rolach głównych: James Coburn, Rod Steiger, Romolo Valli, Maria MontiSergio Leone nie nakręcił w życiu ani jednego złego filmu. Mało tego – wszystkie jego filmy były co najmniej wybitne albo wręcz genialne! „Garść dynamitu” należy oczywiście do tej drugie kategorii. Może nie ma aż takiego rozmachu jak „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie”, ani nie wciąga tak jak „Dobry, Zły i Brzydki”, ale ma za to znacznie głębszą i poważniejszą wymowę. Dzieło Leone to swoiste studium rewolucji i portret „żołnierza wyklętego” – jeszcze bohater czy już terrorysta? [Hitori Okami]Trzeci od końca film mistrza Leone to już nawet nie antywestern, ale gatunkowy i stylistyczny melanż, który toczy się w tempie najlepszych filmów akcji. Wszystkie znaki rozpoznawcze Włocha są tu niemal podniesione do potęgi – łącznie z paskudnym niekiedy naturalizmem, który leje się z zarośniętych, brudnych i niechlujnie przeżuwających jedzenie, twarzy kowbojskich prostaków. Doskonała zabawa w kino z pamiętną ścieżką dźwiękową Ennio Morricone i popisową rolą Roda Steigera. [Jacek Skałecki]81. Ulice nędzy Mean Streets 1973, reż. Martin Scorsese, w rolach głównych: Robert de Niro, Harvey Keitel, Amy RobinsonNie mogło zabraknąć mojego ulubionego filmu z młodym De Niro. Smród, brud, syf jaki wieści nam tytuł bije z ekranu. Świetnie zobrazowane ulice Małej Italii i rola De Niro “palce lizać”. Ma się wrażenie jakby to była troszkę autobiograficzna podróż do lat młodości Martina Scorsese. Tak naprawdę to film, który otworzył przed nim karierę. [Witold Wojciechowski]80. Cena strachu Sorcerer 1977, reż. William Friedkin, w rolach głównych: Roy Scheider, Bruno Cremel, Francisco RabalMimo iż jest to remake filmu z 1953 roku, znajduje się u mnie na samym szczycie i w towarzystwie innych genialnych filmów. Muzyka stworzona przez Tangerine Dream buduje niesamowite napięcie i powoduje mrowienie całego ciała. Samobójcza misja czterech życiowych przegrańców, którzy mają przewieźć niebezpieczny ładunek przez Andy, nie pozwala oderwać oczu od ekranu. W obrazie Friedkina jest tak gęsto od adrenaliny, że można by ją ciąć maczetą. Film poniósł totalną klapę, ale doceniono go po latach. Jeden z najlepszych dreszczowców w historii kina (lepszym jest chyba tylko oryginał). [Witold Wojciechowski]79. Inwazja porywaczy ciał Invasion of the body snatchers 1978, reż. Philip Kaufman, w rolach głównych: Donald Sutherland, Brooke Adams, Leonard Nimoy, Jeff GoldblumNowa “Inwazja Porywaczy Ciał” idzie z zastraszaniem o krok dalej od swojego pierwowzoru z 1953 roku. W rozsiewaniu nowej grozy pomaga przeniesienie opowieści do znacznie większego miasta, w którym nawet bez pomocy Obcych można poczuć się zagubionym i osaczonym. Tym razem nie jesteśmy już otoczeni przez niemal samych znajomych ludzi, lecz rzesze obcych, u których o wiele trudniej zaobserwować jakiekolwiek nieprawidłowości. Film Kaufmana jest przesiąknięty niesamowitym klimatem grozy. Nie odpuszcza on nam ani na chwilę, począwszy od wzbudzającego niepokój prologu gdzieś w przestrzeni kosmicznej, aż po elektryzujący i powodujący zjeżenie się każdego włosa na ciele, finał. Wielkie miasto potęguje u bohaterów poczucie osaczenia, mogące doprowadzić do szaleństwa. Prócz spotęgowania grozy, remake jest również bardziej dopracowany niż oryginał, brak tu niedopowiedzeń, takich jak okoliczności w jakich została podmieniona towarzyszka głównego bohatera. Tym razem sprawa prezentuje się jasno, podczas gdy w oryginale moment ten można uznać za wpadkę bądź niedopatrzenie. Istny Terror – tak można najstosowniej określić “Inwazję Porywaczy Ciał” Philipa Kaufmana, która bez wątpienia jest jednym z najlepszych horrorów science fiction. [Hannibal, fragment analizy remake’ów]78. Szepty i krzyki Viskningar och rop 1972, reż. Ingmar Bergman, w rolach głównych: Harriet Andersson, Kari Sylwan, Ingrid Thulin, Liv UllmannJeden z najlepszych filmów Bergmana. Śmierć jest w nim niemal fizycznie obecna, nawet widz czuje jej zimny i trupi oddech na karku. Nie ona jest jednak w „Szeptach i krzykach” najstraszniejsza. Prawdziwie przerażający jest marazm człowieka w obliczu drugiej osoby. Bergmanowska czerwień musi być kolorem piekła. [Fidel]W kolejnej psychodramie Bergmana przewijają się jak w kalejdoskopie wszystkie wątki jego twórczości. Począwszy od wspomnień z dzieciństwa, poprzez “piekło płci”, na doświadczeniu śmierci skończywszy. Trzy wspaniałe aktorki – Trzy Gracje Bergmana – i jego wielki temat. Także Sven Nykvist i jego kunszt fotograficzny. To wszystko, by mglisty i efemeryczny sen przybrał trwałą postać arcydzieła. Spójna i zdecydowana tonacja kolorystyczna filmu – prosta a jednak uporczywie narzucająca swoją obecność – obejmuje przede wszystkim czerwień, a na jej tle biel i czerń. [Vera, fragment recenzji]77. Kret El Topo 1970, reż. Alejandro Jodorowsky, w rolach głównych: Alejandro Jodorowsky, Alfonso Arau, David Silva„El Topo” to w gruncie rzeczy film bardzo złożony. Bogaty symbolicznie, pełen nawiązań zarówno do religii chrześcijańskiej, jak i innych systemów religijno-duchowych. Jest tam mnóstwo ukrytych znaczeń, motywów freudowskich i symboli z Junga. Obraz Jodorowskiego jest mieszanką awangardy, westernu, metafizyki, surrealizmu, mistyki i czasami też groteski. To jednocześnie barwny film drogi, z wątkiem awanturniczym i miłosnym. Jest tu dramat i uczucie – zupełnie jak w klasycznym westernie. Nie brakuje też dziwacznych i irracjonalnych zjawisk, które, w połączeniu z klasyczną formą westernu, tworzą jednak nową narrację. Innymi słowy, „Kret” Jodorowskiego to zupełnie nowa jakość w światowym kinie. [ fragment recenzji]76. Niebiańskie dni Days of Heaven 1978, reż. Terrence Malick, w rolach głównych: Richard Gere, Brooke Adams, Sam Shepard, Linda Manz„Niebiańskie dni” to film wybitny. W historii stworzonej na wzór biblijnej przypowieści, odnajdujemy ważne przesłania i przestrogi. Prostota kryje naturalność i szczerość wobec widza. Nikt, tak jak Malick, nie potrafi intrygować, serwując fundamentalne prawdy w tak ascetycznej, oszczędnej kompozycji. Nikt nie odznacza się taką wrażliwością. I to właśnie w niej drzemie klucz do zrozumienia jego twórczości. Malick nie moralizuje, on płacze nad losem człowieka we współczesnym świecie. [Piwon, fragment recenzji]100 – 76 75 – 51 50 – 41 40 – 31 30 – 21 20 – 11 10 – 1 Suplement do rankingu
Jurassic Park Trailer. Jeśli odświeżyliście już najbardziej kultowe filmy lat 90., warto sięgnąć również po te mniej oczywiste jak „Edward Nożycoręki”, „Truman Show”, „Przed wschodem słońca”, „ Big Lebowski ” , „Wszystko o mojej matce” czy „Siedem”. Zobacz również: REALME C11.
100 – 76 75 – 51 50 – 41 40 – 31 30 – 21 20 – 11 10 – 1 Suplement do rankingu 75. Hair 1979, reż. Milos Forman, w rolach głownych: Treat Williams, John Savage, Beverly D’Angelo „Hair” jest dla mnie dowodem, że mimo tak silnie osadzonej w wojennych realiach przeszłości i mimo tego, że ruch hippisowski skrajnie sprzeciwiał się temu, co doprowadziło do tragedii Formana, Szpilmana, itd. Forman potrafi zachować dystans. Nie decyduje się na grożenie palcem i krzyk z ambony. Robi po prostu pełen śpiewu i tańca musical. Jest to, w moim odczuciu, rzecz niezwykła. Rzecz, o której w Polsce, skażonej widmem Auschwitz, nie możemy nawet myśleć. U nas ilekroć podchodzi się do tematu wolności, sprzeciwu antywojennego i historii, musi być poważnie. Nie można pomarzyć, jak Forman. Nie można podać bajki z demaskatorskim morałem. To niewskazane, za to dostałoby się ocenę niedostateczną. Czechowi się udało. Pobawił się stereotypami, poromansował z Brodwayowskim kiczem, ale i pozostawił w nas część swoich przekonań, które z tego morza tandety wyłaniają się wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. W tym tkwi dla mnie urok opowieści o bandzie hippisów i nieśmiałym kolesiu z południa. [Fidel, fragment recenzji] 74. Wyjęty spod prawa Josey Wales The Outlaw Josey Wales 1976, reż. Clint Eastwood, w rolach głównych: Clint Eastwood, Sondra Locke, Dan George Gdy bohater traci swoich bliskich w wyniku brutalnego ataku unionistów można przypuszczać, że rozpoczyna się tradycyjna opowieść o zemście. Ale to mylne wrażenie. Ten film to pełna liryzmu przypowieść o bezsensownej wojnie, bezowocnej wendecie i zmęczonych życiem outsiderach. Clint Eastwood zagrał tu świetną rolę – widać jego ból, cierpienie, rozpacz, pragnienie uzyskania spokoju. Natomiast jako reżyser znakomicie wyczuł w jakie struny należy uderzyć by wzbudzić odpowiednie emocje. Zdarza się więc, że film jest nostalgiczny, brutalny, ironiczny lub niepokojący. [Mariusz] Josey Wales nie jest typowym Eastwoodowskim Tajemniczym Mścicielem. Co prawda nie mówi zbyt dużo i – co oczywiste – dysponuje niemal boskimi umiejętnościami strzeleckimi. Jednak nie jest postacią znikąd – w filmie klarownie zostało wyjaśnione, co nim kieruje. Jest bohaterem z krwi i kości. Jak wiadomo, Clint Eastwood uchodzi za aktorskiego minimalistę i jego bohaterowie rzadko okazują jakiekolwiek emocje – ten film jest jednak wyjątkiem od reguły. Główną osią fabuły jest ucieczka przed jankeskimi siepaczami i próba przedostania się do Teksasu. Bezpośrednio po zakończeniu wojny secesyjnej te rejony były bardzo niebezpiecznym miejscem, nie powinno być więc dla nikogo zaskoczeniem, że film obfituje w pojedynki strzeleckie, a fabuła przez cały czas trzyma w napięciu. Jednak główną siłą „Wyjętego spod prawa Joseya Walesa” są doskonale rozpisane postacie i relacje między nimi. [Piotr Han, fragment recenzji] 73. Johnny poszedł na wojnę Johnny Got His Gun 1971, reż. Dalton Trumbo, w rolach głównych: Timothy Bottoms, Kathy Fields, Marsha Hunt, Jason Robards Filmów antywojennych powstało na pęczki, wiele lepszych, lepiej zrobionych a nawet mocniejszych, dosadniejszych czy aktualniejszych, ale film ten to arcydzieło jako obraz poruszający tematykę eutanazji, prawdopodobnie najlepszy jaki powstał oraz najbardziej dosadny. Nie wiem czy takie było założenie twórców (przypuszczam, że celem było antywojenne przesłanie) ale wiem że film ten na zawsze zostanie w mojej głowie. [Lecho] 72. Nosferatu Wampir Nosferatu: Phantom der Nacht 1979, reż. Werner Herzog, w rolach głównych: Klaus Kinski, Bruno Ganz, Isabelle Adjani, Roland Topor Młody pośrednik handlowy dostaje intratne zlecenie – ma sfinalizować umowę z zamieszkującym odległą Transylwanię hrabią. Wyrusza więc w trasę, zostawiając w domu pełną obaw żonę. Na miejscu okazuje się, że samo imię hrabiego wzbudza paniczny wręcz lęk wśród wieśniaków. Mimo to nasz bohater wyrusza do zamku hrabiego. Dobrze urodzonym okazuje się być łysy, trupio(!)blady oryginał z odstającymi uszami, krzywymi zębami i kościstymi dłońmi. W dodatku pije krew i za dnia śpi w trumnie. Powyższa wiedza jest jednak niebezpieczna – młodzian zostaje zamknięty w ponurym zamczysku, podczas gdy wampir wyrusza statkiem (załoga szybko się przerzedza…) do rodzinnego miasta pośrednika. Oficjalnie chce zamieszkać w opuszczonej kamienicy. Nieoficjalnie – wywołać zarazę i posiąść piękną żonę swego gościa… W jednym z wywiadów Herzog miał ponoć stwierdzić, że “Nosferatu: Symfonia grozy” jest jego skromnym zdaniem najważniejszym filmem kinematografii niemieckiej. Na potwierdzenie można przytoczyć kilka kadrów (Lucy siedząca na plaży pełnej krzyży, statek na pełnym morzu), które są hołdem ekspresjonistycznemu arcydziełu. Hołd hołdem, ale Herzog nie byłby sobą, gdyby nie dodał czegoś od siebie. I to był doskonały pomysł: podczas seansu odczuwałem kosmiczny wręcz niepokój, w skali jaką dotąd spotkałem tylko w niektórych opowiadaniach Lovecrafta. Na korzyść świadczy też jej wydźwięk: nasz szary świat oddzielony jest cienką granicą od nadnaturalnego zła, którą bardzo łatwo naruszyć, opowieść w którym przegrani są wszyscy (także, a może przede wszystkim, hrabia Drakula), zatęchły świat skąpany w mroku, w którym nieśmiałe działania sił dobra bledną przy potędze sił mroku. Pod względem wizualnym film Herzoga to stary, dobry analog: zdjęcia hipnotyzują surowym pięknem, pulsują jakimś utajonym życiem…One są – nie mam lepszego słowa – poetyckie: operator inspirował się malarstwem romantycznym (które ubóstwiam) , a niektóre ujęcia mógłbym śmiało powiesić na ścianie między „landszaftami” Caspara Davida Friedricha; nie ważne, czy to rumuńskie ostępy leśne, czy schludne do czasu Delft – zdjęcia są piękne i kropka (dodatkowy walor estetyczny: Isabelle Adjani wygląda tu bardzo kobieco). Warto wspomnieć również o świetnie rozplanowanych ujęciach, wykorzystujących pomysłowo grę światła i cienia (jak np. pierwsze spotkanie Lucy i hrabiego!), zaś muzyka…niech mnie szlag trafi, jeśli nie słyszałem jej w łonie matki! Muszę przyznać, że w trakcie oglądania tego filmu miałem wrażenie, jakbym to ja osobiście poprawiał scenariusz, był przy kręceniu, osobiście chodził po tych lasach, wybierając lokacje, montował, wybierał muzykę… Jak gdyby ktoś nakręcił film specjalnie dla mnie. Nigdy wcześniej i nigdy później nie czułem się tak jak wtedy – po prostu magia kina w najczystszej postaci. [Phlogiston] 71. Atak na posterunek 13 Assault on Precinct 13 1976, reż. John Carpenter, w rolach głównych: Darwin Joston, Austin Stoker, Laurie Zimmer, Charles Cyphers, Nancy Kyes, Tony Burton Mający swoją premierę w 1976 roku film Johna Carpentera nie zachwycił ani widzów, ani tym bardziej krytyków. Reżyser, który po sukcesie swojej niskobudżetowej farsy science-fiction pt. “Czarna Gwiazda” dostał od producentów zielone światło do realizacji dowolnego filmu, niemal znikomym sukcesem w box-office swojego nowego dziecka częściowo ich do siebie zraził. Ale już rok później, na 21. Festiwalu Filmowym w Londynie, “Atak na Posterunek 13” porwał widownie, krytycy nie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu Carpentera, a on sam niemal natychmiast stał się postacią rozpoznawalną w całej Europie. Wkrótce potem, film miał ponowną premierę w Stanach Zjednoczonych, lecz tym razem reakcja amerykańskiej publiczności była podobna do reakcji widzów z Europy. Również krytycy zrewidowali swoje opinie i tym samym “Atak…” został okrzyknięty jednym z najlepszych filmów akcji lat ’70. [hOps, fragment analizy remake’ów] Nie jest to arcydzieło, ale ma dla mnie wielką wartość historyczną i sentymentalną. Razi bardzo niski budżet (choć ponura, niemal postnuklearna scenografia wymiata – jak oni osiągali taki efekt 30 lat temu? Wystarczyło, że skierowali kamerę na ścianę i był klimat). Razi kiepskie aktorstwo. Ale sama atmosfera filmu jest niesamowita. Milczący przestępcy są przerażający. Widać braki w sztuce reżyserskiej, ale to wczesny film Carpentera – do czasu The Thing gość się wyrobił. 🙂 710, ale mimo tego – wstyd nie znać, wstyd nie mieć. [military, wypowiedz z forum] 70. Nie oglądaj się teraz Don’t Look Now 1973, reż. Nicolas Roeg, w rolach głównych: Julie Christie, Donald Sutherland, Hilary Mason Najlepszy horror wszechczasów. Motyw pogoni wąskimi, zatęchłymi uliczkami Wenecji za duchem zmarłej córki jest przerażający. Niesamowite scenerie miasta gondylierów tworzą niesamowity klimat. [Witold Wojciechowski] To, co czyni „Nie oglądaj się teraz” wyjątkowym to napięcie, które wzrasta poprzez częstotliwość retrospekcji – gdy miesza nam się w głowie porządek czasowy i ciągle jesteśmy zdani na szukanie głębszego sensu w całości. To też oczekiwanie na to, co zdarzy się w następnej scenie i właśnie ten fakt jest najbardziej przerażający. Kluczowe jest tu potraktowanie postaci Johna – jego druga natura ukazana jest poprzez szybkie cięcia montażowe, częste retrospekcje. Widz jest zdezorientowany tak samo jak bohater, który nie potrafi połapać się we własnych wizjach i przeczuciach (np. montaż synchroniczny w ekspozycji pokazuje przeczucie bohatera co do śmierci córki). Intencją Roega było ukazanie, jak śmierć dziecka wpływa na związek rodziców i jaka jest percepcja tragedii u każdego z nich. Miłość tutaj jednak przezwycięża śmierć, co pokazuje np. scena miłosna – to miłość ludzi szaleńczo w sobie zakochanych. W uderzający sposób skontrastowano w tej scenie banalność życia codziennego z wyjątkowością uniesienia miłosnego – co jest kluczem do tego małżeństwa. [Katarzyna Pracuch, fragment analizy] 69. THX-1138 1971, reż. George Lucas, w rolach głównych: Robert Duvall, Donald Pleasence, Maggie McOmie Debiut twórcy „Gwiezdnych Wojen” nie przypadnie do gustu wszystkim, bo jest hybrydą gatunków filmowych, a ta zawsze wzbudza kontrowersje, często niezrozumienie, czasem niechęć. Dramat, moralitet, science-fiction, komentarz, antyutopia? Wszystko po trochu. „THX1138″ to prawdziwa awangarda celuloidowa, która krytyki się nie boi, bo jej znaczenie podpisane jest przez szczerość twórcy. Mimo wielu dziur, omyłek i chaosu montażowego to jedno z najwybitniejszych dzieł SF, wciąż aktualne. A może dziś jeszcze bardziej? [desjudi, fragment recenzji] Fani gwiezdnej sagi mogą sobie mówić co chcą, a fani “Wyspy” Baya mogą im wtórować ile wlezie, ale to właśnie debiut reżyserski słynnego flanelowca pozostaje jego najlepszym i najbardziej dojrzałym dziełem. Zbiór literek z cyferkami – pierwotnie nazwa głównego bohatera filmu, z czasem także logo kinowego systemu dźwiękowego – nie jest co prawda filmem idealnym (choć mi niczego w nim nie brakuje), a jego powolna narracja może nużyć, nawet w tak krótkim metrażu (moment zagubienia w bezkresnej bieli do dziś przeraża mą cierpliwość), lecz głębia za nim stojąca, minimalizm opowieści i jej hipnotyzujący wygląd wciąż fascynują, skłaniając przy tym do przemyśleń. [Mefisto] Błyskotliwy debiut George’a Lucasa. Niezwykle sugestywna wizja dystopijnego świata przyszłości, w którym człowiek nie ma prawa do uczuć i staje się beznamiętną marionetką w rękach rządu. Jeden z ważniejszych filmów Lektura obowiązkowa, szczególnie dla tych, którzy z dystopijnych światów przyszłości znają jedynie “Eqilibrium”. [Lawrence] 68. Ucieczka z Alcatraz Escape from Alcatraz 1979, reż. Don Siegel, w rolach głownych: Clint Eastwood, Fred Ward, Patrick McGoohan Alcatraz, słynne więzienie na wyspie obok San Francisco, znane było długie lata z tego, że niemożliwością była ucieczka z niego. Do czasu. Ta sztuka udała się Frankowi Morrisowi, którego historię – bardziej wyimaginowaną niż realistyczną – przedstawia duet Don Siegel i Clint Eastwood, dla których było to kolejne udane spotkanie po “Brudnym Harrym” z 1971 roku. Eastwood jest twardy i niezłomny jak Callahan, choć w przeciwieństwie do słynnego gliny, częściej używa tu pięści i mózgu, wszak ucieczka z więzienia staje się dla niego obsesją i życiowym celem, w czym przeszkadzają mu nie tylko strażnicy, ale i brutalne życie więziennej społeczności. Siegel prowadzi akcję spokojnie, precyzyjnie, bez szaleństw, bez zbędnych fajerwerków, jakby ładując baterie, których moc wykorzystuje z nawiązką w drugiej połowie filmu, podczas której widz siedzi jak na szpilkach kibicując Eastwoodowi. Świetny, staroszkolny dramat więzienny, który dzisiaj może trącić myszką – szczególnie poirytowani mogą być fani “Oz” – ale sprawności realizacyjnej odmówić mu nie można. [desjudi] 67. Superman 1978, reż. Richard Donner, w rolach głównych: Christopher Reeve, Marlon Brando, Gene Hackman, Margot Kidder Pierwszy “Superman” wyreżyserowany przez Richarda Donnera jest zdecydowanie jedną z najlepszych rzeczy o tym superbohaterze jaką spotkałem. Owszem, film mocno się postarzał (nie tylko pod względem efektów specjalnych), ale ja całkowicie kupuje jego naiwną konwencję, w której Lex Luthor, Otis, i Miss Teschmacher potrafią przejąć bomby atomowe od wojska, a superbohater ratuje koty z drzew. Jest to lekkie kino nowej przygody niesione mocą genialnej muzyki Johna Williamsa, znakomicie dobraną obsadą (Hackman!!!, Beatty, Brando, Cooper, Kidder), humorem, i przede wszystkim SUPERMANEM (Christopher Reeve jest dla mnie bezkonkurencyjnie najlepszym wcieleniem tego herosa). Oglądałem film Donnera już kilkanaście razy i zawsze dobrze się na nim bawiłem (chociaż pierwsza godzina trochę się dłuży). Dla mnie to kino rozrywkowe niewiele gorsze od oryginalnych Gwiezdnych wojen, czy Indiana Jonesa. [Juby] Do tego filmu mam słabość właściwie od dzieciństwa. Kiedyś naprawdę nie trzeba mi było wiele. Superman stał się moim ulubionym bohaterem, głównie dzięki kreskówce emitowanej na Canal+, ale filmy (pierwsze dwa) również podziałały na moją wyobraźnię. I do dzisiaj bronię pierwszych ekranizacji Supermana, ba, same bronią się do dzisiaj (nawet po premierze strasznie nijakiego „Man of Steel”). Christopher Reeve to idealny człowiek ze stali, Lois Lane i Lex Luthor to w filmie postacie, które autentycznie da się lubić, poza tym masa humoru, niezłe efekty specjalne i klimat tej wielkiej przygody… Taki film o Supermanie musi być, musi być w taki sposób nakręcony i co chwila puszczać oko do widza, który daje radę przełknąć te wszystkie głupoty scenariuszowe, łącznie z tą kulą ziemską na koniec. Dla mnie absolutny faworyt. [materatzowy] 66. Rejs 1970, reż. Marek Piwowski, w rolach głównych: Stanisław Tym, Zdzisław Maklakiewicz, Jan Himilsbach Cóż można napisać mądrego o “Rejsie”? Wszelkie tendencyjne pytania, pojawiające się wokół niego, służą nie tylko umysłom ścisłym, które czują reminiscencje, ale służą sztuce także, bo nowa wartość może powstać jako synteza różnorodnych sprzecznych ze sobą wartości. Jeżeli chcemy osiągnąć nową wartość, musimy doprowadzić do konfliktu między tym, co fizyczne, a tym, co duchowe. Jeżeli natura, więc fizyczność, jest czymś pierwotnym, czyli tezą, to kultura jest jej antytezą, a synteza tym, co pragniemy osiągnąć. Gdy ktoś z nas gimnastykuje się, reprezentuje naturę, więc tezę, jeśli ktoś z nas śpiewa, reprezentuje kulturę, więc antytezę. Chcąc stworzyć sztukę na naszą miarę, musimy zwiększyć w niej udział wysiłku fizycznego, a dla antytezy i duchowego. I to jest nowa strategia syntezy. I to jest nowa koncepcja sztuki. Wybitne dzieło! [desjudi] 65. Star Trek (1979) Star Trek: The Motion Picture 1979, reż. Robert Wise, w rolach głównych: William Shatner, Leonard Nimoy, DeForest Kelley, James Doohan W fantastyce naukowej najbardziej fascynuje mnie kwestia pierwszego kontaktu i dzięki Lemowi oraz jego “Solarisowi” – problem “obcości” obcych. Całościowo “Star Trek” z tymi kosmitami, przypominającymi ludzi w kiczowatych wdziankach i gumowych maskach, w ogóle nie trafia w moją wizję życia pozaziemskiego. Jednak “Star Trek: The Motion Picture” okazuje się pod tym kątem świetne, głębokie i choć nie do końca opowiada o mieszkańcach innych planet, to wspaniale, z pewną dawką mistycyzmu opowiada o Kontakcie. [patyczak] 64. Wodzirej 1977, reż. Feliks Falk, w rolach głównych: Jerzy Stuhr, Sława Kwaśniewska, Wiktor Sadecki Wodzirej to dzieło światowego poziomu. Genialny Stuhr w mistrzowskiej roli cwaniaczka pełzającego po szczeblach kariery, którego trudno nie kochać. Bo czyż większość z nas taka nie jest? Zapatrzeni w siebie egoiści, dla których liczy się tylko zysk. Mało jest filmów, które tak doskonale oddają rzeczywistość, Wodzirej robi to z niezwykłą lekkością i polotem. Kryszak w piosence pod wiele mówiącym tytułem “Tico tico”, to czyste szaleństwo, coś czego się nigdy nie zapomina. [Marinhos Stefansky] Żywot człowieka skurwionego. Rola życia Jerzego Stuhra oraz film życia Feliksa Falka. [Hitori Okami] 63. 1970, reż. Robert Altman, w rolach głównych: Donald Sutherland, Elliott Gould, Tom Skerritt, Sally Kellerman „MASH” to klasyka kina wojennego, która w dodatku wyróżnia się na tle innych wielkich dzieł. Nie ma tu wojny, jaką oglądamy w wielu wojennych klasykach. Nie ma wielkich scen batalistycznych, nie ma bohaterów, nie ma patosu – są tylko zwykli ludzie z krwi i kości, ze słabościami i nie najgorszym poczuciem humoru. Bo film Altmana wyróżnia się również jako kino z rodzaju antywojennego, mówiąc o poważnych i traumatycznych rzeczach, wcale tej powagi nie zachowuje, ale i nie przesadza z humorem. To jeden z bardzo niewielu filmów, obok „Dyktatora” Charliego Chaplina, które opowiadają się przeciwko wojnie w tak zabawny i jednocześnie inteligentny sposób. [Aaron, fragment recenzji] 62. Uwolnienie Deliverance 1972, reż. John Boorman, w rolach głównych: Jon Voight, Burt Reynolds, Ned Beatty, Ronny Cox Absolutny klasyk filmu survivalowego, nakręcony przez Johna Boormana, reżysera znanego z umiejętności wprowadzenia dozy oryginalności do gatunkowych schematów – najpełniej zaprezentował to prawdopodobnie we wcześniejszym „Zbiegu z Alcatraz”, ale w „Uwolnieniu” także dał pokaz reżyserskiej maestrii. To świetnie nakręcony, rewelacyjnie wyważony i poprowadzony thriller, który z jednej strony potrafi zaskoczyć subtelnością, a z drugiej – zmrozić krew atakując widza nagle szokującą sceną. Słynny moment ze „squeal like a pig” będzie tu chyba najlepszym przykładem. Poza tym, Burt Reynolds i Jon Voight odgrywają jedne z najlepszych ról w karierze. [Motoduf] Istniała plotka że podczas kręcenia sceny gwałtu jakiego dokonują tubylcy na uczestnikach spływu kajakowego w tym filmie jeden z aktorów tak wczuł się w rolę, że naprawdę zgwałcił Neda Beattiego. Długo nie wyjaśniano tego ale ostatecznie okazało się że to nieprawda. Mimo wszystko scena jest bardzo realistyczna i nie tylko dla niej warto obejrzeć ten film. Malownicze pejzaże, uczucie zagrożenia i rewelacyjne role Burta Reynoldsa i Jona Voighta. [Witold Wojciechowski] Genialny film, thriller pełną gębą. W tamtych czasach sporo szokował, w naszych już może trochę mniej, ale mimo wszystko świetnie się to ogląda. Napięcie i wrażenie osaczenia buzuje, gdy tylko jeden z niedzielnych odkrywców w tajemniczych okolicznościach wyskakuje z czółna do rwącej rzeki. Ta scena, zaraz po akcji ze słynnym gwałtem, jest moją ulubioną. [Predator895, wypowiedz z forum] 61. Świt żywych trupów Dawn of the Dead 1978, reż. George Romero, w rolach głównych: David Emge, Ken Foree, Scott H. Reiniger, Gaylen Ross Scenariusz do sequela “Nocy żywych trupów” (1969) Romero zaczął pisać już w roku 1974, ale realizacja zdjęć rozpoczęła się dopiero w roku 1977. Powodem po raz kolejny okazały się trudności w znalezieniu funduszy (pomimo sukcesu pierwszej części), po części rozwiązane przez słynnego włoskiego reżysera, Dario Argento, fana “Nocy Żywych Trupów”, który po prostu nie mógł doczekać się kontynuacji. W zamian do praw dystrybucyjnych poza Ameryką, Argento zapewnił Romero wsparcie finansowe, a także zaoferował swoją pomoc przy pisaniu scenariusza i współtworzeniu ścieżki dźwiękowej do filmu. “Świt…” kręcono przez 4 miesiące w prawdziwym centrum handlowym (Monroeville Mall w Pennsylvanii) w godzinach nocnych, a jego premiera odbyła się na festiwalu filmowym w Cannes w 1978 roku. Oficjalna premiera filmu w Europie (wersja przemontowana przez Dario Argento, ze ścieżką dźwiękową wzbogaconą o wiele utworów zespołu Goblin) odbyła się już we wrześniu 1978 roku, a w Stanach Zjednoczonych dopiero 20. kwietnia 1979 roku. Obraz Romero chwalono za świetną jak na tamte czasy realizację, doskonałą satyrę na amerykański konsumpcjonizm oraz krytykę wielkich korporacji rozrastających się w zastraszającym tempie. Tak jak pierwsza część, film wywarł duży wpływ na światowe kino i popkulturę, doczekał się kilku parodii i, wreszcie, w 2004 roku remake’a w reżyserii debiutującego Zacka Snydera. [hOps, fragment opisu remake’ów] Nie ma nic bardziej intrygującego niż temat życia po śmierci. Żywe trupy mają w sobie jakąś nieokreśloną magię, która przyciąga przed ekran. Niestety niewiele jest tak udanych filmów poświęconych zombiakom jak Świt. Na szczęście ten film ma wszystko, czego potrzebuje dobry action horror. Najlepiej oglądać samemu, późną nocą, na starym telewizorze, o śnieżącym obrazie. [Marinhos Stefansky] 60. Dersu Uzała デルス・ウザーラ 1975, reż. Akiro Kurosawa, w rolach głównych: Maksim Munzuk, Yuri Solomin, Svetlana Danilchenko, Dmitri Korshikov Akira Kurosawa powraca w wielkim stylu realizując ambitny dramat przygodowy, którego głównym bohaterem jest stary myśliwy obdarzony mądrością i sprytem. Wspaniały film o relacji pomiędzy dwoma mężczyznami: młodym rosyjskim oficerem i jego przewodnikiem po syberyjskiej tajdze. Film o tym jak nieubłagany jest czas, który stopniowo odbiera człowiekowi sprawność, inteligencję, zdolność samodzielnego funkcjonowania. [Mariusz] Trochę niedoceniany film Akiro Kurosawy, stojący w cieniu “Siedmiu samurajów”, “Rashomona”, “Tronu we krwi” i kilku innych samurajskich eposów. “Dersu Uzała” to jedno z najwybitniejszych jego dzieł – jeśli szukacie po ludzku mądrych filmów, wnoszących nową wartość poznawczą, nie silących się na filozofowanie, ale będących apoteozą życia w wielu jego wymiarach, a przy tym chcecie zobaczyć pięknie zrobiony i znakomicie poprowadzony film, sięgnijcie po klasyk Kurosawy. Wspaniały, poruszający dramat, który wygrał Oscara w starciu ze znakomitą przecież “Ziemią obiecaną” Wajdy. Całkowicie zasłużenie. [desjudi] 59. Manhattan 1979, reż. Woody Allen, w rolach głównych: Woody Allen, Diane Keaton, Mariel Hemingway Nowy Jork można tylko kochać. Brzmi to nazbyt sentymentalnie, ale jeśli miłość do miasta przybrałaby konkretne kształty to “Manhattan” Woody Allena byłby tego ponętnego uczucia spełnieniem. [desjudi, fragment recenzji] Piękny, mądry, zabawny, stylowy – te cztery przymiotniki najlepiej oddają to co sądzę o tym dziele Allena. [Pegaz] Nowy York, prosta fabuła, kilka osób i genialne, błyskotliwe dialogi składają się na tak piorunująco autentyczny film o uczuciach, że “czwarta ściana” jakby znika, a widz przestaje być widzem – zaczyna żyć razem z bohaterami. I jest to chyba jedyny film Allena, w którym obraz w pełni dorównuje genialnej treści, bo mam wrażenie, że w większości filmów, Woody’ego trochę mniej zajmuje ich strona wizualna. A czarno białe zdjęcia “Manhattanu” zachwycają elegancją. [patyczak] Nie mogło zabraknąć drugiego wielkiego dzieła mistrza Allena. Na pewno obok Annie Hall najciekawsze dzieło Woodiego. Miłosna serenada dla ukochanej dzielnicy ukochanego miasta. I znów genialny humor i rewelacyjne dialogi. A ty kiedy ostatnio byłeś w kobiecie? [Witold Wojciechowski] Są tacy, których ten film nudzi, ale trudno nie zgodzić się z faktem, że scena gdzie Allen i Keaton siedzą na ławce przed mostem jest jedną z najbardziej ikonicznych w całej historii kina. [Jeremy] 58. Pat Garrett & Billy the Kid 1973, reż. Sam Peckinpah, w rolach głównych: Bob Dylan, James Coburn, Kris Kristofferson, Jason Robards Sam Peckinpah bez tworzenia legend i mitów, opowiada ostatni rozdział historii o Pacie Garrecie i Billym the Kid. Brutalny, krwawy i jakże przejmujący przykład antywesternu, plus kultowa muzyka Boba Dylana. [Lawrence] “Pat Garrett & Billy the Kid”, w amerykańskim kinie przedostatni (ostatnim będzie “Bez przebaczenia” (1993) Clinta Eastwooda) prawdziwy western, realizowany był w miejscach, gdzie swoje filmy o Dzikim Zachodzie tworzyli najwięksi: na amerykańsko-meksykańskim pograniczu. Podobnie jak w przypadku swego filmowego debiutu, Peckinpah sięgnął po aktorskie ikony filmowych “kowbojskich oper”, angażując, nawet w najdrobniejszych rolach, twarze znane z westernowej klasyki (jak np. występującą w filmach Forda, Zinnemanna i Hawksa, meksykańską aktorkę Katy Jurado). Powstał liryczno – nostalgiczny pean na cześć Far Westu, który prawdziwym blaskiem zalśnił dopiero 20 lat później, kiedy montażysta filmu – Roger Spottiswoode – odrestaurował pełną wersję “Pata Garretta & Billy’ego Kida” (w 1972 r., Peckinpah niespodziewanie przerwał montaż nakręconego materiału i film wszedł do kin w wersji zmontowanej przez producentów). [Piotr Kletowski, fragment filmografii Peckinpaha] 57. Amarcord 1973, reż. Federico Fellini, w rolach głównych: Magali Noël, Pupella Maggio, Ciccio Ingrassia, Gianfilippo Carcano, Armando Brancia, Nando Orfei, Bruno Zanin Esencja włoskiej duszy i 100% Felliniego w Fellinim. Podobno pierwotnie Federico chciał swój film nazwać “Viva Italia!”, co byłoby bardzo adekwatne do tego wszystkiego, co dzieje się na ekranie. Włoska prowincja, włoskie ulice, włoscy ludzie i włoskie problemy – kontrolowany chaos albo chaos uporządkowany. “Amarcord” to film bez fabuły, z dziesiątkami różnych bohaterów (granych często przez naturszczyków), jednak podporządkowany temu, co utkwiło w pamięci Felliniego (stąd tytuł “Pamiętam”) – żywiołowość, bezpretensjonalność i… niedojrzałość jako immanentne cechy Włocha. To hołd złożony włoskiej duszy, ale i jednocześnie mocny prztyczek w nos, wszak tak nieokiełznani ludzie potrafili zatracić się choćby w faszyzmie, seksie i fasadowej religijności… Świat film Felliniego pokochał, za to we Włoszech podobno “Amarcord” jest niezbyt doceniany. Zasłużony Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego w 1975 roku – Fellini pokonał wówczas Hoffmana i jego “Potop”. [desjudi] 56. Kabaret Cabaret 1972, reż. Bob Fosse, w rolach głównych: Liza Minelli, Joel Grey, Michael York, Helmut Griem Ten film to przede wszystkim genialna rola Liza Minelli w jednej z najlepszych kobiecych ról wszech czasów. Sam film to z kolei chyba jeden z najlepszych przykładów musicalu na poważnie – czyli niby wciąż pełnego wpadających w ucho, świetnych piosenek, ale podejmującego niezwykle trudne tematy. [Pegaz] 55. Midnight Express 1978, reż. Alan Parker, w rolach głównych: Brad Davis, Irene Miracle, Bo Hopkins, Paolo Bonacelli Midnight Express jeden z filmów, które miałem do nadrobienia przed samym plebiscytem i który tak naprawdę zrobił na mnie największe wrażenie. Nie mogło być inaczej i film musiał znaleźć się w pierwszej dziesiątce na mojej liście. Choć momentami przypominał mi The Shawshank Redemption to muszę stwierdzić, że film ten podobał mi się bardziej niż wspomniana produkcja Franka Darabonta. Przede wszystkim ze względu na bohaterów, którzy jakoś lepiej do mnie przemówili i których odgrywana rola bardziej przypadła mi do gustu. [Sephiroth] Amerykański turysta bawiący w Stambule postanowił przemycić do swojego kraju haszysz. Źle zrobił. Zostaje złapany przez policję i osadzony w więzieniu słynącym z surowości. Szybko przekonuje się, że nie ma co liczyć na swój rząd ani turecki system sprawiedliwości – jedyną szansą na wolność jest expressowa ucieczka o północy, gdy następuje zmiana wart (stąd tytuł). Dalej nie ma sensu streszczać – poprzestańmy na tym, że film nie traci tempa nawet na sekundę, a emocjonujących, kopiących dupę jest od groma, a miejsce akcji, tureckie więzienie, jest wręcz lepkie od brudu, tłuszczu, potu i kurzu. [Phlogiston] Chyba najlepszy film z gatunku więziennych. Genialna rola Brada Davisa i niezapomniany motyw muzyczny Giorgio Morodera. Strasznie przejmujący. [Witold Wojciechowski] Nieco zapomniany, a z pewnością będący w absolutnej czołówce jeśli chodzi o kino więzienne. Odwaga tej produkcji robi wrażenie po dziś dzień, a siła oddziaływania na widza jest tak silna, że jeszcze długo po seansie nie można się otrząsnąć. [Pegaz] 54. Rocky II 1979, reż. Sylvester Stallone, w rolach głównych: Sylvester Stallone, Talia Shire, Burt Young, Carl Weathers Seria o bokserze-mańkucie z Filadelfii ciągnęła się przez 30 lat, a mimo to jej jakość nigdy nie spadła poniżej pewnego poziomu. Pierwszy sequel “Rocky’ego” wyreżyserowany przez samego Stallone’a nie dorównuje oryginałowi, ale i tak jest bardzo dobrym kinem, do którego mam ogromny sentyment i uwielbiam wracać. [Juby] Co prawda mamy tutaj co z grubsza to samo co poprzednio, ale… nic mnie to nie obchodzi. Bo „Rocky’ego” mógłbym oglądać właściwie na okrągło. A druga część jest tak samo interesująca jak poprzednia. Łącznie z finałowym pojedynkiem, który pomimo tego samego przeciwnika ogląda się z tymi samymi emocjami. A tak przy okazji – sam fanem boksu nie jestem, ale dla mnie walka Rocky’ego z Apollo Creedem to zdecydowanie moja ulubiona w historii tego sportu. 😉 [materatzowy] 53. Sanatorium pod Klepsydrą 1973, reż. Wojciech Jerzy Has, w rolach głównych: Jan Nowicki, Jerzy Holoubek, Bożena Adamek Wojciech Jerzy Has słynął z tego, że choć zawsze przenosił na kinowy ekran czyjeś powieści, to każdą taką ekranizację wypełniał po brzegi swoim specyficznym stylem – tak mocno, że pod koniec procesu produkcyjnego gotowy film był w takim samym stopniu Hasa, jak pisarza, którego tekst posłużył reżyserowi za bazę fabularną. „Sanatorium pod klepsydrą” to jeden z najwybitniejszych przykładów charakterystycznego, zatopionego w surrealizmie sposobu myślenia o kinie w wykonaniu Wojciecha Jerzego Hasa. Ze zbioru opowiadań Brunona Schulza wybiera reżyser te wątki i fabularne strzępy, które pasują mu do opowiadanej historii, i układa je w niejednoznaczną opowieść – z jednej strony dobrze oddającą ducha prozy Schulza; z drugiej bardzo autorską, silnie naznaczoną osobowością reżysera i wzbogaconą o konteksty, których pisarz nie mógł blisko czterdzieści lat wcześniej przewidzieć. „Sanatorium pod klepsydrą” to wspaniałe, pobudzające wyobraźnię i niezwykle plastyczne kino, zupełnie inne od tego, co powstawało w tych latach w PRL-u. Warto docenić, nie wypada nie znać. [Motoduf] Surrealistyczny, groteskowy, hipnotyczny, poetycki, bawiący się konwencjami, gatunkami – jedyny w swoim rodzaju film polski, tym bardziej warty poznania, że nie tak dawno “Sanatorium” odnowiono cyfrowo. Efekt autentycznie powala. Film Hasa to sama czołówka polskiej kinematografii i film ze wszech miar wyjątkowy. [desjudi] 52. Kierowca Driver 1978, reż. Walter Hill, w rolach głównych: Ryan O’Neal, Bruce Dern, Isabelle Adjani, Ronee Blakley Walter Hill – prawdopodobnie najbardziej niedoceniony reżyser w historii – stworzył przepięknie wystylizowany film, który jest esencją męskiego kina w każdym calu. Wszystko tu jest niezwykle surowe, gracze nie marnują słów, a muzyką, która pieści uszy widza, jest jedynie pisk opon i ryk silnika. Wspaniałe kino oparte na profesjonalizmie bohaterów (niczym u Howarda Hawksa lub Jeana-Pierre’a Melville’a), którego dziś się już zwyczajnie nie robi – nic dziwnego, że Nicolas Winding Refn czerpał z tego arcydzieła pełnymi garściami tworząc „Drive”. Dodatkowo Bruce Dern powinien ustawowo być wstawiany do każdego filmu o twardych gliniarzach.[Gamart] Pozbawione sentymentów, artystycznej gromkopierdności i napuszonej stylizacji, świetnie wykalkulowane, minimalistyczne kino, na którym trzeba uważać, żeby nie przegapić tego, co dzieje się między dialogami. Produkcja wbrew pozorom niegłupia, ale bawiąca i bez konieczności nadmiernego wytężania spracowanej dyńki – taka, przy której łatwo się zapomnieć. Porządne kino akcji na wymarciu (czyt. bez użycia komputera, frazesów o równości i product placementu), do którego chce się wracać nie raz, i które w ponad 30 lat od premiery wciąż robi świetne wrażenie. Nie dziwota więc, iż za oceanem to cool kultowe cztery kółka, piwko i pomarańczowa skórka. [Mefisto, przeczytaj recenzję] Z całym szacunkiem dla “Drive” Refna ale “The Driver” Hilla zjada go na śniadanie, cudna atmosfera niedopowiedzeń jaką prezentuje (główni bohaterowie to Kierowca, Detektyw i Gracz 😉 ) i wyśmienite realistyczne pościgi to rzecz która cieszy me oczy i daje miejsce w moim TOP10. No i ta Isabelle Adjani…mmmmm [Sonny Crockett] “Driver” to kapitalny, oldskulowy sensacyjniak, który był tak dobry, że sprawił iż nawet ja, osobnik, którego cztery kółka NAPRAWDĘ nie jarają, poważnie pomyślałem, czy nie zrobić aby paru rundek po mieście(to samo zresztą chciałem zrobić po seansie “Drive”). Skoro już padł ten tytuł, (a paść musiał), powiem czym różni się trzydziestoletni kultowiec od świeżaka: w nowym nacisk jest na postaci, w starym zaś na intrygę. W nowym nie wiemy zbyt wiele o małomównym protagoniście, ale wiemy czym się kieruje, wiemy jakim ulega emocjom, wiemy na kim mu zależy. Jego duchowy ojciec(również bezimienny) idzie o krok dalej z tajemniczością: o nim nie wiemy dosłownie nic, poza tym, że jest zimnym jak lód profesjonalistą. To co jeszcze łączy Goslinga i O’Neala(poza imieniem) to taka…kurde, nie wiem czy istnieje na to określenie…Z jednego i drugiego jest taki “baby-face bad-ass” 😉 W filmie mamy kilka pościgów, i mogą one bez żenady mierzyć się z takimi gigantami tej kategorii, jak pościgi z “Bullita”, “Francuskiego Łącznika” czy “Żyć i umrzeć w Los Angeles”, czyli w tej kategorii 1-0 dla Hilla. Wygrywa z Refnem jeszcze w jednej kategorii – w “Drive” główna postać żeńska to miła i sympatyczna Carey Mulligan – jednym słowem dziewczyna z sąsiedztwa(tak, wiem, to są trzy słowa;). W “Kierowcy” na jej miejscu jest charyzmatyczna, lodowata, posągowa wręcz Isabelle Adjani. Lubię cię Carey, ale z Boginią nie masz nawet szans. To co jest uderzające w filmie Waltera Hilla to surowość – nie tylko główny bohater jest bezimienny – pierwszy i drugi plan to Kierowca, Gracz, Detektyw, Łącznik, Bandzior Bandzior sobie dzisiaj coś takiego? [Phlogiston] 51. Rocky Horror Picture Show 1975, reż. Jim Sharman, w rolach głównych: Tim Curry, Susan Sarandon, Barry Bostwick, Richard O’Brien „The Rocky Horror Picture Show” nie jest filmem zwyczajnie kultowym. Jeżeli wierzyć krytykom i filmoznawcom – a wzmianka o tym pojawia się nawet w encyklopediach filmowych – „Rocky Horror” jest najbardziej kultowym filmem w całej historii kina. Oczywiście kultowość to zjawisko bardzo nieprzewidywalne – niemożliwe do zaplanowania i bardzo trudne do zmierzenia. Teza ta wydaje się być jednak całkiem sensowna… [Motoduf, fragment recenzji] Nie uwierzę, po prostu nie uwierzę, żeby ktoś po obejrzeniu tego filmu od razu go nie pokochał. Chyba, że jest najbardziej konserwatywnym homofobem (nie lubię tego określenia, ale pasuje tutaj jak ulał). Uwielbiam to, jak film sprawdza widza – czy jesteś gotowy ujrzeć to, co się za chwilę wydarzy, czy wolisz wrócić do swojego nudnego, smutnego życia? Porządna dawka dziwactw wszelakich, kiczu dosłownie wylewającego się z ekranu wiadrami oraz ta ścieżka dźwiękowa… Być może jest to najlepszy musical w historii, być może niektórzy się sprzeciwią, jednak prawda jest taka, że drugiego tak niegrzecznego i niepoprawnego politycznie filmu można jedynie ze świecą szukać. Dodam jeszcze, że po tym filmie można poczuć się jak po dobrym seksie (niekoniecznie z Timem Curry)… 😉 [materatzowy] Kicz w każdym kadrze, przedziwna historia i aktorstwo ekspresyjne do przesady – ale jaka to wspaniała rozrywka. Ten film wciąga w swój zakręcony świat i ani się obejrzymy jak podrygujemy nóżką do śpiewanych w nim przebojowych piosenek. No i ten Tim Curry w roli głównej… tylko jego i Dave’a Gahana z łóżka bym nie wyrzucił. [Pegaz] 100 – 76 75 – 51 50 – 41 40 – 31 30 – 21 20 – 11 10 – 1 Suplement do rankingu 30 najlepszych filmów akcji wszech czasów najwyższy-lider-limit'> Akcja jest częścią kina od czasówNapad na wielki pociągponad sto lat temu.Ale gdzieś po drodze filmowcy zaczęli zdawać sobie sprawę, że niekoniecznie muszą organizować pościgi samochodowe, sceny walki, strzelaniny i eksplozje w ramach innego gatunku. by ArtiShreder | created - 27 Aug 2012 | updated - 16 Apr 2021 | Public TV-PG | 22 min | Comedy, Drama, Family Kevin Arnold recalls growing up during the late 60s and early 70s; the turbulent social times make the transition from child to adult unusually interesting. Stars: Fred Savage, Dan Lauria, Alley Mills, Jason Hervey Votes: 37,707 Error: please try again. Princess Arabela, the daughter of the King of the fairy tale world escapes before the revenge of a cunning and deceitful magician Rumburak and leaves the world of fairy tales. She meets ... See full summary » Ten film o kickboxingu ugruntował Jean-Claude Van Damme jako jednego z najlepszych bohaterów akcji lat 80. z jego nabrzmiałymi mięśniami, pozornie niemożliwymi podziałami i walkami w sztukach walki. Ten film sportowy oparty jest na nieudanym meczu kickboxingu. Oczywiście bohater musi wkroczyć, by zemścić się za swojego poległego brata.
Get the IMDb AppHelpSite IndexIMDbProBox Office MojoIMDb DeveloperPress RoomAdvertisingJobsConditions of UsePrivacy PolicyInterest-Based AdsIMDb, an Amazon company© 1990-2022 by Inc.
Najlepsze filmy sensacyjne: 15 klasyków, które można oglądać bez końca. kadr z filmu "Szklana pułapka 6". Mat. pras. Wciągająca intryga, pełne napięcia zwroty akcji i wyraziści bohaterowie to sprawdzony przepis na dobry film sensacyjny (i pełen emocji domowy seans). Data utworzenia: 28 czerwca 2016, 11:38. Nie żyje Bud Spencer, włoski aktor, który znany był ze spaghetti westernów i filmów akcji z lat 60., 70. i 80. Wcielał się w inspektora „Flatfoota" Rizzo w serii „Wielka Stopa", Jacka Clementiego w „Dużym człowieku" i Jacka Costello w „Detektywie Extralarge". Miał 86 lat. Bud Spencer Foto: Zuma Press Bud Spencer to tak naprawdę pseudonim Carlo Pedersoliego. Aktor swoje sceniczne imię i nazwisko wziął od hollywoodzkiego gwiazdora Spencera Tracy (†67 l.) oraz od nazwy amerykańskiego piwa Budweiser. Bud Spencer w młodości był pływakiem. Brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach (1952) i Melbourne (1956). Z uwagi na swój wzrost - 193 cm wzrostu, zaczął być angażowany do filmów w rolach osiłków. W 1981 roku aktor założył linie lotnicze Mistral Air, które specjalizują się w transporcie pielgrzymów. Bud Spencer zmarł 27 czerwca w Rzymie. Pozostawił żonę Marię Amato, którą poślubił w 1960 roku i miał z nią troje dzieci – syna Giuseppe (55 l.) oraz córki – Christine (54 l.) i Diamante (44 l.). Doczekał się także pięciorga wnuków i sześciorga prawnuków. Nie żyje włoska seksbomba Marina Malfatti Zmarła włoska seksbomba. Grała w erotykach /3 Bud Spencer Zuma Press Bud Spencer i Terence Hill w 1985 roku /3 Bud Spencer Zuma Press Bud Spencer, czyli Carlo Pedersoli /3 Bud Spencer Zuma Press Bud Spencer w marcu 2012 roku Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: Kasety wideo VHS mogły zawierać filmy o maksymalnej długości 300 minut w standardzie PAL lub 240 minut w standardzie NTSC. Rozmiary kasety VHS to 188 × 104 × 25 mm. W sprzedaży były dostępne tzw. czyste kasety wideo VHS, które nie zawierały żadnych nagrań. Na taką kasetę mogliśmy nagrać wybrany film lub np. program telewizyjny.
Lata 90. są dla historii kina okresem wyjątkowym. Był to bowiem czas bujnego rozkwitu kina niezależnego, a także powstawania jeszcze bardziej – niż w poprzednich dziesięcioleciach – ekscytujących hitów komercyjnych. Sformułowanie „film kultowy” można by w tym okresie stosować właściwie do co dwudziestego kinematograficznego tworu. W latach 90. poznaliśmy przecież przeróżne sztuki walki, zobaczyliśmy, jak unikać kul, gdy te zmierzały ku nam w zwolnionym tempie, tonęliśmy wraz z ogromnym transatlantykiem, uciekaliśmy przed tyranozaurem, usłyszeliśmy najdziksze Tarantinowskie dialogi i kwestie, które następnie weszły do naszego języka codziennego, zagraliśmy w bowling z pewnym kolesiem, a nawet zanurkowaliśmy z ćpunem w najgorszym kiblu w Szkocji. Jakkolwiek to zabrzmi w kontekście powyższego, lata 90. w historii filmu są okresem wielkiej miłości. Miłości twórców kina i jego liczba głosów i ogromne zainteresowanie plebiscytem na Najlepsze filmy lat 90. dowodzi tylko, że wy także kochacie filmowe lata 90. Poniżej znajdziecie listę 50 zwycięskich tytułów. Czy są wśród nich wasi faworyci? Nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami w Zagubiona autostradaLost Highway, 1997, reż. David LynchSposób poprowadzenia narracji zastosowany w tym obrazie jednoznacznie zachęca widza do podjęcia próby posegregowania i uporządkowania elementów układanki rozsypanych przez twórców w czasie trwania seansu. Zagubiona autostrada oraz późniejsze Mulholland Drive, czyli produkcje postrzegane przez wielu jako kwintesencja stylu Lyncha, są w istocie bardzo charakterystycznymi, ale odrębnymi elementami jego twórczości. To filmy-zagadki, które jak żadne inne obrazy reżysera całymi garściami czerpią z dokonań innych filmowców, bazując głównie na kliszach zaczerpniętych z amerykańskiego kina noir. [Filip Jalowski, fragment artykułu]49. Funny GamesFunny Games, 1997, reż. Michael HanekeFunny Games (1997) nie tracą napięcia od pierwszej do ostatniej minuty. Michael Haneke znakomicie nakreślił duet antagonistów, którzy nieprzerwanie intrygują widza swoim zachowaniem i wypowiadanymi kwestiami. To mocna w wymowie, momentami brutalna, opowieść, ale jednocześnie fascynująca oraz pociągająca ze względu na grę, jaką Paul i Pieter prowadzą nie tylko z zastraszaną rodziną, lecz samymi widzami. Oglądając znęcanie się czarnych charakterów nad małżeństwem i ich dzieckiem, odczuwamy bezradność. Nie potrafimy zareagować, rzucić koła ratunkowego, przyjmując pozycję biernych obserwatorów aktu przemocy. [Radosław Dąbrowski, fragment rankingu]48. Cienka czerwona liniaThe Thin Red Line, 1998, reż. Terrence MalickCienka czerwona linia nie jest filmem o wojnie. Nie do końca opowiada również o ludziach, którym przyszło zmagać się z wojennym okrucieństwem. Te niecodzienne, ekstremalne, wywracające świat do góry nogami chwile wykorzystuje Malick do tego, aby zadać pytanie dotyczące kondycji człowieka, jego roli w nieustannie toczącej się walce dobra i zła. Większość pytań pozostaje bez odpowiedzi, jasne nie jest nawet to, w którym miejscu należy dopatrywać się stron tego odwiecznego konfliktu. Malick nie liczy jednak na odpowiedzi. On po prostu pyta, medytuje, zastanawia się i z ufnością spogląda w niebo. [Filip Jalowski, fragment artykułu]47. Obcy 3Alien3, 1992, reż. David FincherObcy³ to w pewnym sensie powrót do korzeni, czyli do pierwszej części cyklu. Znów mamy tylko jednego Obcego, zamkniętego wraz z grupka przerażonych ludzi w klaustrofobicznych, ciemnych i ciasnych korytarzach podziemnego więzienia dla wyjątkowo niebezpiecznych zbrodniarzy. I także tym razem potwór urządza polowanie na praktycznie bezbronnych w starciu z nim ludzi. To tyle jednak, jeśli chodzi o podobieństwa do Obcego – ósmego pasażera Nostromo. Ten film jest inny. Jest wizualnie wysmakowany, piękny, ale jednocześnie zimny, odpychający i przerażający. Fincher rysuje przed oszołomionym widzem świat bez litości, pełen okrucieństwa, strachu i przygnębienia. [Dariusz Żak, fragment recenzji]46. Tańczący z wilkamiDances with Wolves, 1990, reż. Kevin CostnerTańczący z wilkami przeszedł do historii jako pierwszy western – od czasu Cimarron z 1931 – z Oscarem za najlepszy film (niezwykle popularny gatunek czekał zatem na to wyróżnienie prawie sześćdziesiąt lat). Nie bez znaczenia był także znaczący sukces frekwencyjny. Film Costnera to do dziś najbardziej dochodowy western w historii kinematografii, bo przy budżecie dwudziestu dwóch milionów dolarów przyniósł zyski z całego świata w wysokości czterystu dwudziestu czterech milionów dolarów. Powodów przemawiających za wyjątkowością Tańczącego z wilkami jest kilka i wynikają one zarówno ze sfery formalnej, jak i sfery przesłań. Zdjęcia autorstwa Deana Semlera, ukazujące bezkres stepów Dzikiego Zachodu, podkreślają wrażenie odosobnienia głównego bohatera. W zatraceniu się w tej atmosferze pomaga cudowna muzyka Johna Barry’ego – bardzo spokojna, acz nie bojąca się żywszych akcentów. [Jakub Piwoński, fragment artykułu]45. Powrót BatmanaBatman Returns, 1992, reż. Tim BurtonTim Burton po premierze Batmana nie miał większej ochoty wracać do tego świata. Zmienił zdanie, kiedy wytwórnia obiecała mu całkowitą swobodę twórczą. W ten sposób powstała najodważniejsza ekranizacja komiksu superbohaterskiego. Burton wziął postaci z komiksu i wrzucił je do swojego wykrzywionego świata. Powstał film nie tylko mroczny jak smoła, ale pełen czarnego humoru i wizualnego odjazdu charakterystycznego dla twórcy Soku z żuka. Powrót Batmana to jednak przede wszystkim depresyjnie smutna historia o samotności i odrzuceniu. Kiedy w finale Selina Kyle (znakomita Michelle Pfeiffer) z łzami w oczach wyznaje, że chętnie zamieszkałaby z Bruce’em w jego zamku, ale wie, że nie wytrzyma nawet sama ze sobą, każdorazowo pęka mi serce. [Filip Pęziński, fragment zestawienia]44. Ghost in the ShellKōkaku Kidōtai, 1995, reż. Mamoru OshiiIlekroć oglądałem Ghost In The Shell (czyli przynajmniej dziesięć razy), nie mogłem się nadziwić, jak precyzyjnie, szczegółowo i płynnie zrealizowano chociażby towarzyszącą napisom początkowym scenę tworzenia cyborga. Takim kunsztem wciąż dysponują tylko Japończycy, a dla kontrastu wystarczy dodać, że w tym samym roku na Zachodzie popularnymi animacjami były Pocahontas, Goofy na wakacjach czy Świat według Ludwiczka. Różnica bez wątpienia ma podłoże kulturowe, w Kraju Kwitnącej Wiśni od zawsze filmy animowane traktowano na równi z produkcjami aktorskimi. Nic więc dziwnego, że Mamoru Oshii pofatygował się nawet o wypożyczenie arsenału i testowanie go na niezamieszkałym terytorium, aby następnie z jak największym realizmem zaprezentować działanie broni oraz pocisków w swoim filmie. [Jarosław Kowal, fragment recenzji]43. Pretty WomanPretty Woman, 1990, reż. Garry MarshallHistoria stara jak świat: on ma więcej kasy niż lodu i marzy mu się saturday night beaver, ona jest prostytutką z uroczym uśmiechem i długimi nogami – nic ich nie łączy, ale zakochują się w sobie i oczywiście żyją długo i szczęśliwie – The Fuckin’ End. Poważnie, tyle jeżeli chodzi o fabułę i mówiąc szczerze za bardzo nie ma tutaj o czym mówić, bo całość jedzie jedynie na naprawdę dobrej chemii pomiędzy aktorami i ich ogromnym uroku osobistym. Pretty Woman w roku premiery miał raczej średnią prasę, dziś stał się jednak klasycznym romansidłem. [Radosław Buczkowski, fragment artykułu]42. Piąty elementThe Fifth Element, 1997, reż. Luc BessonFabuła „Piątego elementu” opiera się na starym jak kultura motywie wybrańca bogów, który jest zmuszony porzucić cztery ściany i zająć się ratowaniem Ziemi przed złem (i występkiem?). Ludzie od małego są przyuczani do wątków mesjanistycznych, okazuje się więc, że wszyscy jesteśmy dziećmi systemów wierzeniowych, których osią jest historia jednego z nas, nie do końca podobnego do reszty. Poczynając od wykrzyczanych w martyrologicznym szale „czterdzieści i cztery”, a kończąc na szeptankach o królu, który kiedyś wróci z mitycznej wyspy, można powiedzieć, że ludzkość zawsze ma w zanadrzu ostateczną instancję, która posługuje się łukiem i wbiega z krzykiem na ustach w ogień. Wybraniec jako wartość abstrakcyjna zostaje sprowadzony do konkretnej osoby o boskich cechach. Luc Besson także jest wierny wizji, zapraszając widza do wykreowanego świata swojego filmu. [Patrycja Bulska, fragment artykułu]41. TrainspottingTrainspotting, 1996, reż. Danny BoyleAleż ten film kopie. Zapomnieliśmy już, że kino może tak silnie uosabiać energię, ruch i bezpośredni atak na zmysły. Obraz trafił w ducha czasu. Razem z Pulp Fiction, Urodzonymi mordercami wskazywał, że filmy trzeba otrząsnąć z paradygmatu jednorodności gatunkowej i zachowawczych tematów, ujętych w równie zachowawczą formę. Co prawda mamy tu realizm rodem z kina Mike’a Leigh czy Kena Loacha, ale tak napompowany groteską, zawiesistym klimatem i ciętym humorem, że wydaje się to dziś nie do powtórzenia. To nie jest kino społecznie zaangażowanie, ale jest to kino na przekonującym tle społecznym. [Tomasz Bot, fragment recenzji]
Jeśli wierzyć recenzjom, "Mission: Impossible - Rogue Nation" także dołączy do grona najlepszych filmów akcji ostatnich lat. Ważnym punktem tej serii jest osoba Toma Cruise'a, którego wiele osób nie lubi za jego prywatne poglądy, a który to ryzykuje życie, by widzowie tych filmów mieli kawał wyjątkowej rozrywki.

Kino francuskie może poszczycić się wielkimi osiągnięciami. To właśnie we Francji odbył się pierwszy pokaz kinematografu, a ojczyzna Woltera do wybuchu I wojny światowej była na świecie niekwestionowanym liderem w tej dziedzinie. Mimo że cały świat ścigał się o pierwszeństwo w wynalezieniu „ruchomych obrazów”, to właśnie Francuzi jako pierwsi w 1895 roku opatentowali kinematograf. Bracia Lumiere wraz ze swoim słynnym pokazem w podziemiach paryskiej Grand Cafe oficjalnie obwieścili początek kina. Francja aż do I wojny światowej była również niekwestionowanym liderem produkcji filmowej, a także prekursorem najważniejszych filmowych konwencji. To tu dokonano rozróżnienia na kino dokumentalne, zainicjowane przez braci Lumiere, oraz kino opowiadające historie fikcyjne. Prekursorem tej drugiej tendencji był słynny francuski iluzjonista Georges Melies, który również zapoczątkował wiele filmowych gatunków. Najważniejszymi francuskimi wytwórniami były Pathe (skupiająca się na filmach rozrywkowych, jak np. komedie Maxa Lindera) oraz wytwórnia Gaumonta. W tej drugiej produkowano kino sensacyjne, ale też inne obrazy. Gaumont był również pierwszym na świecie przedsiębiorstwem filmowym zatrudniającym kobietę-reżyserkę, Alice Guy. We Francji krótko rozwijał się nieudany eksperyment filmu artystycznego, tzw. Film D’art. Po I wojnie światowej prym w zakresie produkcji filmów zaczęły jednak wieść Stany Zjednoczone. Wśród dominujących kierunków epoki międzywojennej można wymienić impresjonizm filmowy, potem zaś również inne prądy awangardowe, jak np. dadaizm czy surrealizm. Przełom dźwiękowy nastąpił we Francji w 1929 roku, a wśród pierwszych wybitnych udźwiękowionych filmów można wymienić komedie Rene Claira. Najważniejszym nurtem lat 30. XX wieku okazał się realizm poetycki, reprezentowany przez Marcela Carne czy Jeana Renoira. Filmy francuskie – od wojny do współczesności W czasie II wojny światowej kino francuskie rozwijało się nadal, co ciekawe, bez wpływów propagandy kolaboracyjnego państwa Vichy. Wydało nawet wówczas kilka arcydzieł, jak np. Wieczorni goście (1942) Marcela Carne i Jacquesa Preverta. Francuskie filmy powojenne realizowały z kolei założenia realizmu, jak np. dzieła Rene Clementa. Lata 50. to natomiast triumf egzystencjalizmu w stylu Jean Delannoya, Yesa Allegreta, Henri-Georgesa Clouzota. Jednocześnie rozwijało się kino popularne, którego największą gwiazdą był Gerard Philipe. Na przełomie lat 50. i 60. do głosu doszła francuska Nowa Fala, inicjująca zmiany w kinematografii na całym świecie. Do prekursorów tego nurtu należeli Francois Truffaut i Jean-Luc Godard, mieściła się w nim również twórczość Erica Rohmera, Louisa Malle’a czy Jeana Eustache. Największymi gwiazdami Nowej Fali były zaś Brigitte Bardot, Jean Moreau, Jean-Paul Belmondo i Alain Delon. Jednocześnie rozwijało się oczywiście gatunkowe kino popularne, zwłaszcza komedie z Louisem De Funesem. W latach 80. w kinie francuskim pojawił się nurt neobaroku, reprezentowany np. przez Luca Bessona. Kolejna dekada charakteryzowała się natomiast skupieniem na problematyce społecznej. Do dziś francuski film osiąga wielkie sukcesy, zarówno w popularnych gatunkach, jak komedia, farsa historyczna czy sensacja, jak i w kinie artystycznym. Świadczą o tym choćby obrazy J-P. Jeuneta, Alaina Chabata, Francoisa Ozona czy Oliviera Nakache i Erica Toledo. Najlepsze filmy francuskie 1. Kobieta znikąd (Le Femme de nulle part) – Louis Delluc Kobieta znikąd z 1922 roku to jeden z przykładów francuskiego impresjonizmu, filmowego nurtu, którego głównym przedstawicielem był Louis Delluc. Dzieło opowiada o tajemniczym spotkaniu młodej mężatki z wiekową nieznajomą. Kobieta zjawia się w domu dziewczyny, twierdząc, że przed laty porzuciła to miejsce i swoją rodzinę dla szalonej miłości. Z podobnymi zamiarami nosi się również obecna właścicielka domu. 2. Napoleon – Abel Gance Napoleon (1927) to z kolei sztandarowe dzieło Abla Gance’a, reżysera, który rozpoczynał swoją twórczość jako filmowiec-impresjonista. Film stanowi monumentalną historię francuskiego cesarza, Bonaparte. Sześciogodzinne dzieło opowiada o młodości Napoleona oraz o jego drodze na szczyt. Akcja rozgrywa się do 1797 roku, kiedy to przyszły cesarz Francji prowadził kampanię militarną we Włoszech. 3. Pies andaluzyjski (Un chien andalou) – Luis Bunuel Pies andaluzyjski(1929) w reżyserii Luisa Bunuela to sztandarowe dzieło filmowego surrealizmu. Obraz współtworzył Salvador Dali. Film przedstawia bezimienną parę bohaterów: kobietę (Simone Mareuil) i mężczyznę (Pierre Batchef). Dzieło stanowi ciąg onirycznych scen niepowiązanych fabularnie ani logicznie. Do historii kina przeszła drastyczna scena przecięcia ludzkiego oka. 4. Pod dachami Paryża (Sous les toits de Paris) – Rene Clair Pod dachami Paryża z 1930 roku to świetna komedia Rene Claira. Był to jeden z pierwszych francuskich filmów dźwiękowych, który zachwycił publiczność doskonałym wkomponowaniem partii muzycznych w fabułę. Bohaterowie dzieła Claira to zwyczajni ludzie: uliczny śpiewak (Gaston Modot) i młoda Rumunka (Pola Illery), którzy przeżywają miłosne perypetie w scenerii ubogiej dzielnicy Paryża. 5. Towarzysze broni (Le Grande Illusion) – Jean Renoir Towarzysze broni z 1937 roku to francuskie arcydzieło Jeana Renoira. Akcja filmu rozgrywa się podczas I wojny światowej. Dwóch francuskich pilotów samolotów dostaje się do pruskiej niewoli. Paradoksalnie okazuje się, że społeczne bariery bywają silniejsze niż różnice pomiędzy narodami. Towarzysze broni to dzieło głęboko pacyfistyczne, główne role zagrali Jean Gabin, Pierre Fresnay i Erich vin Stroheim. 6. Brzask (Le Jour se leve) – Marcel Carné Brzask (1939) to wielki film Marcela Carné. Głównym bohaterem dzieła jest mężczyzna (Jean Gabin), który z miłości do kobiety dokonał morderstwa. Akcja filmu rozgrywa się w ciągu jednej nocy, kiedy bohater ukrywając się przed policją, rozpamiętuje swój los. Dzieło Marcela Carné stanowi jedną z czołowych pozycji realizmu poetyckiego. 7. Komedianci (Les enfants du para dis) – Marcel Carné Komedianci to kolejny wybitny film Marcela Carné z 1945 roku. Akcja dzieła rozgrywa się w dziewiętnastowiecznej Francji i koncentruje się wokół miłosnych perypetii zdolnego mima Baptiste (Jean-Louis Barrault) i pięknej kurtyzany Garance (Arletty). W filmie zagrali między innymi Pierre Brasseur, Pierre Renoir i Maria Casares. 8. Cena strachu (Le salaire de la peur) – Henri-Georges Clouzot Cena strachu (1953) Henri-Georgesa Clouzota to osadzony w nurcie francuskiego egzystencjalizmu słynny thriller. Akcja filmu rozrywa się w Ameryce Południowej. Czterech Europejczyków decyduje się uczestniczyć w niebezpiecznej wyprawie, mającej na celu dowiezienie nitrogliceryny dla amerykańskiego koncernu naftowego. W filmie zagrali między innymi Yves Montand, Charles Vanel i Peter van Eyck. 9. Ucieczka skazańca (Un Condamné à mort s’est échappé ou Le vent souffle où il veut) – Robert Bresson Ucieczka skazańca z 1956 roku to jeden z najwybitniejszych filmów Roberta Bressona. Fabuła dzieła została oparta na faktach – opowiada o członku francuskiego ruchu oporu (w tej roli Francois Leterrier), który w czasie II wojny światowej zbiegł z niemieckiego więzienia tuż przed egzekucją. Reżyser otrzymał za Ucieczkę skazańca nagrodę na Festiwalu w Cannes. 10. Hiroszima, moja miłość (Hiroshima, mon amour) – Alain Resnais Hiroszima, moja miłość (1959) to wielki przebój kinowy w reżyserii Alaina Resnaisa. Główną rolę zagrała w filmie Emmanuelle Riva, a u jej boku wystąpił Eiji Okada. Romans francuskiej aktorki i japońskiego architekta rozgrywający się w powojennej Japonii staje się okazją do refleksji nad tragicznymi wydarzeniami II wojny światowej. Dzieło zyskało specjalne wyróżnienie na Festiwalu w Cannes. 11. Do utraty tchu (À bout de soufflé) – Jean-Luc Godard Do utraty tchu (1960) w reżyserii Jeana-Luca Godarda to jeden z najważniejszych filmów francuskiej Nowej Fali. Głównym bohaterem dzieła jest gangster (w tej roli Jean-Paul Belmondo), który kradnie dużą sumę pieniędzy i zabija policjanta. Podczas ucieczki nawiązuje zaś romans z piękną studentką Patricią (Jean Seberg). 12. 400 batów (Les quatre cents coups) – François Truffaut 400 batów to jeden z najważniejszych filmów francuskiej Nowej Fali. Opowieść o trudach dojrzewania i buncie wobec zakłamanego świata dorosłych stała się pojemną metaforą negacji mieszczańskich tradycji. François Truffaut oddał tu ducha młodzieżowych ruchów kontestacyjnych lat 60. XX wieku. W główną rolę nastoletniego Antoine’a wcielił się Jean-Pierre Léaud. 13. Żandarm w Nowym Jorku (Le Gendarme à New York) – Jean Girault Żandarm w Nowym Jorku (1965) stanowi jedną z cyklu świetnych komedii z niezastąpionym Louisem de Funesem w roli głównej. To klasyka francuskiego kina popularnego, która przez kilka dekad biła rekordy oglądalności. Przygody sympatycznego żandarma z Saint-Tropez do dziś bawią widzów do łez. 14. Kolekcjonerka (La collectionneuse) – Eric Rohmer Kolekcjonerka (1967) należy do najlepszych filmów w dorobku Erica Rohmera, autora znanych komedii salonowych. Film stanowi jedno z ogniw cyklu Opowieści moralnych. Tytułowa kolekcjonerka to młoda dziewczyna, Haydee (Haydee Politoff), która zabawia się uczuciami kolejnych zainteresowanych nią mężczyzn. W filmie wystąpili między innymi Patrick Bauchau i Dennis Berry. 15. Mama i dziwka (La maman et la putain) – Jean Eustache Mama i dziwka (1973) w reżyserii Jeana Eustache to jeden z najważniejszych francuskich filmów. Luźno skonstruowana fabuła oscyluje wokół relacji miłosnego trójkąta: intelektualisty Alexandra (Jean-Pierre Leaud), Marie (Bernadette Lafont) i Weroniki (Francoise Lebrun). Mama i dziwka to jednocześnie portret pokolenia i film o cechach autobiograficznych. 16. Imię róży (Der Name der Rose) – Jean Jacques Annaud Imię róży (1986) to widowiskowy film Jeana Jacquesa Annauda na podstawie znanej powieści Umberta Eco. Akcja dzieła rozgrywa się w średniowiecznym klasztorze, gdzie dochodzi do serii tajemniczych zabójstw. W główne role wcielili się Sean Connery, F. Murray Abraham i Christian Slater. 17. Wielki błękit (Le grand bleu) – Luc Besson Wielki błękit (1988) Luca Bessona jest piękną opowieścią o rywalizacji dwóch nurków: Jacquesa i Enzo, którzy ścigają się w osiągnięciu jak największej głębokości bez zabezpieczenia tlenowego. Film w dwóch wersjach: amerykańskiej i europejskiej posiada dwa różne zakończenia. Dzieło Bessona zachwyca wspaniałymi zdjęciami podwodnych światów. W filmie wystąpili między innymi Jean Reno, Paul Shenar i Rosanna Arquette. 18. Nienawiść (La haine) – Mathieu Kassovitz Nienawiść to głośny film Mathieu Kassovitza z 1995 roku. Reżyser opowiada o młodych, zbuntowanych mieszkańcach ubogich dzielnic Paryża. Film rysuje złożony portret środowiska imigrantów. W rolach głównych wystąpili Vincent Cassel, Hubert Kounde i Said Taghmaoui. 19. Amelia (Le fabuleux destin d’Amélie Poulain) – Jean-Pierre Jeunet Amelia (2001) to bardzo popularna francuska komedia, której bohaterką jest młoda Paryżanka. Gdy pewnego dnia znajduje ona u siebie w domu skrzynkę z dziecięcymi skarbami poprzedniego lokatora, postanawia odnaleźć jej właściciela i oddać mu jego własność. Przy okazji dziewczyna zaczyna zmieniać życie wielu ludzi. W rolę tytułowej Amelii wcieliła się Audrey Tautou. 20. 5X2 pięć razy we dwoje – Francois Ozon 5X2 to jedno ze słynnych dzieł Francoisa Ozona, reżysera Basenu i Ośmiu kobiet. Film przedstawia historię młodego małżeństwa w porządku achronologicznym. Opowieść rozpoczyna się bowiem rozwodem, a kończy romantycznym spotkaniem partnerów. W rolach głównych wystąpili Valeria Bruni Tedeschi i Stephane Freiss. Udostępnij “Top 20 – filmy francuskie” swoim znajomym. Literatura: Encyklopedia kina, pod red. T. Lubelskiego, Kraków 2010.

Biblioteka z Topowymi tytułami - filmy akcji: 2014 Transformers: Wiek zagłady Ludzkość próbuje dojść do siebie po wydarzeniach, które miały miejsce w ostatnim czasie. Zarówno Autoboty, jak i Decepticony praktycznie zniknęły z naszej planety. Mimo to nie wszyscy zapomnieli o ich istnieniu. Komedia to jeden z najtrudniejszych gatunków filmowych. Zasiadając przed ekranem, widz oczekuje mnóstwa śmiesznych sytuacji, dialogów oraz postaci. Bardzo ciężko wypełnić nimi półtorej godziny oraz spiąć wszystko w zgrabną całość fabułą (która często odgrywa rolę drugorzędną). Niewielu twórcom udaje się stworzyć warte zapamiętania widowisko gwarantujące solidny masaż przepony. Zazwyczaj zatem film zawiera tylko kilka zabawnych scen, a przez resztę czasu z ekranu wieje szczęście zdarzają się obrazy, które posiadają wszystkie niezbędne składniki służące rozśmieszeniu wymieszane we właściwych proporcjach. Poniżej czytelnik znajdzie wybór dwudziestu komedii z lat osiemdziesiątych – dekady, która wprowadziła wielu utalentowanych komików z telewizji (lub estrady) prosto do Hollywood. Nie należy traktować spisu jako jedynego słusznego – zapewne każdy mógłby dorzucić jakieś własne, ulubione tytuły – stanowi on bowiem zaledwie wskazówkę. Jeśli pragniesz miło spędzić czas – sięgnij po któryś z poniższych filmów, nawet jeśli już go widziałeś. A nuż odkryjesz coś nowego. Bez zbędnych wstępów przejdźmy zatem do poszczególnych tytułów uszeregowanych leci z nami pilot? (Airplane!, 1980)Pierwsza (choć niektórzy spierają się czy nie należałoby za pierwszą uznać “Kentucky Fried Movie”) z cyklu niezwykle udanych parodii trójki utalentowanych twórców – Davida Zuckera, Jima Abrahamsa oraz Jerry’ego Zuckera (w skrócie ZAZ). Postawili sobie oni za cel stworzyć film napakowany po brzegi odniesieniami do innych znanych ówcześnie produkcji. Do tego dodali mnóstwo błyskotliwych dialogów i zatrudnili aktorów, którzy wcielili się w swoje role idealnie, biorąc poprawkę, iż wszystko w “Airplane!” to jedna wielka zgrywa. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje dwóch z nich to Leslie Nielsen debiutujący komediowo w roli doktora Rumacka. Co ciekawe, w nieudanym “Strasznym filmie 3” (nota bene w reżyserii Davida Zuckera) Nielsen powtarza swoją kwestię właśnie z “Airplane”: “I just want to tell you both good luck. We’re all counting on you.” – “Chciałem wam tylko życzyć powodzenia. Liczymy na was.”. Drugi ze wspomnianych aktorów to nieodżałowany Lloyd Bridges w roli Steve’a McCroskeya, szefa lotniska, który potwierdził swój talent komediowy w “Spokojnie, to tylko awaria”, obu częściach “Hot Shots!” oraz w całkiem niezłej “Mafii!” (ostatnia rola – film został dedykowany pamięci seniora rodu Bridgesów).Śmiało można stwierdzić, iż produkcja ta ani trochę się nie zestarzała. Błyskotliwe dialogi bawią słyszane nawet po raz setny, nawiązania do ówczesnych blockbusterów można znajdować w nieskończoność, ciągle odkrywając coś nowego. Przede wszystkim jednak liczy się klimat – absurdalnej, doskonałej zabawy w dobrym stylu (czego niestety nie da się powiedzieć o współczesnych, obrzydliwych i po prostu nieśmiesznych parodiach).Twórcy zastosowali dość ryzykowny manewr pisząc scenariusz – praktycznie zrezygnowali z fabuły, dając nam w zamian jej substytut wypełniony po brzegi żartami. Na szczęście znakomita większość z nich jest zabawna i widz zupełnie nie zwraca uwagi na brak logiki w zdarzeniach. Więcej nawet – ośmielę się stwierdzić, iż jakakolwiek historia bardziej angażująca szare komórki tylko by przeszkadzała. A tak możemy skupić się na wyłapywaniu odniesień i oddać nie skrępowanej niczym opisie tego filmu należy wspomnieć o pewnej ciekawostce. ZAZ postawili sobie jeszcze jeden cel produkując “Airplane!”- postanowili, że zmuszą ludzi do pozostania w kinie do samego końca napisów. Umieścili zatem kilka żartów w spisie płac. Tradycję tę kontynuowali z powodzeniem w swoich kolejnych dziełach zaliczających się, podobnie jak “Airplane!”, do klasyki komedii. Naprawdę żal twórców, którzy kiedyś autentycznie potrafili rozśmieszyć, a obecnie ich filmy stanowią źródło niesmaku oraz wzór dla idiotycznych gniotów w rodzaju “Komedii romantycznej”.Blues Brothers (1980)W 1978 roku Dan Aykroyd oraz John Belushi stworzyli rhythm & bluesową kapelę Blues Brothers. Zadebiutowali w słynnym programie “Saturday Night Live” i od razu podbili serca publiczności. Ich płyta zdobyła status platynowej i sprzedała się w tysiącach egzemplarzy. Szybko zapadła decyzja o nakręceniu filmu z braćmi Blues w roli głównej. Dan Aykroyd napisał swój pierwszy scenariusz, ale ponieważ nie miał w tej materii żadnego doświadczenia, przesadził z ilością materiału (pierwotna wersja – zwana “tome” – zawierała 324 strony, co odpowiada trzem scenariuszom o standardowej długości). Dopiero reżyser, John Landis, doprowadził tekst do nadającej się do realizacji samego początku jasne było, iż film ma stanowić połączenie komedii z musicalem. Wkomponowano zatem w fabułę najbardziej znane przeboje Blues Brothers oraz zaproszono takie gwiazdy muzyki, jak James Brown, Aretha Franklin, John Lee Hooker, Cab Calloway (znany jazzman) czy Ray Charles. W efekcie zaprezentowano nam jeden z najlepszych i najsłynniejszych soundtracków w dziejach kina, który stał się równie wielkim przebojem jak sama produkcja. Doskonała muzyka to naturalnie nie jedyna zaleta obrazu. Dan Aykroyd oraz John Belushi stworzyli rewelacyjny duet – oni naprawdę rozumieją się bez słów i prawie nigdy nie zdejmują swoich ciemnych okularów. Prawie, ponieważ Jake (Belushi) robi to w trakcie rozmowy z tajemniczą kobietą (Carrie Fisher), podążającą śladem braci przez cały czas trwania seansu, a Elwood (Aykroyd) w dodanej w wersji DVD scenie zwalniania się z pracy. Kolejnym mocnym punktem “The Blues Brothers” jest zawrotne tempo historii. Widz podziwia także sprawność Landisa w kreowaniu widowiskowych pościgów. W tym miejscu warto zwrócić szczególną uwagę na dwie sekwencje – demolkę centrum handlowego oraz końcowy pościg za braćmi. Realizacja tych dwóch karamboli pochłonęła lwią część budżetu, a film przez pewien czas dzierżył palmę pierwszeństwa pod względem liczby zniszczonych samochodów. Trzeba uczciwie przyznać, iż tak spektakularnej gonitwy próżno szukać w innych obrazach. Całość zrealizowano z przymrużeniem oka, ale generalnie mieści się w granicach tolerancji ze znaków firmowych Johna Landisa stało się umieszczanie kolegów po fachu i innych znanych osobistości świata rozrywki w małych rolach. Również i tym razem, oprócz wymienionych wcześniej muzyków, na ekranie można dojrzeć Stevena Spielberga (urzędnik, który pod koniec filmu wystawia braciom czek), śpiewaka i gitarzystę Joego Walsha (więzień, który jako pierwszy wskakuje na stół i tańczy), Twiggy (słynną ówcześnie brytyjską modelkę) czy samego Landisa (jeden z policjantów ścigających braci po centrum handlowym). Tradycję tę reżyser z powodzeniem przeniesie do “Szpiegów takich jak my”.Wszystko to dało nam w efekcie jedno z najlepszych połączeń komedii z musicalem i potwierdziło talent Johna Belushiego zarówno w sferze komediowej, jak i muzycznej. Niestety w dwa lata po nakręceniu “The Blues Brothers” Belushi śmiertelnie przedawkował narkotyki. Drugi z “braci” nie zrezygnował z występów w zespole i znalazł zastępstwa w osobach Johna Goodmana (który wystąpił obok Aykroyda w sequelu) oraz Jima Belushiego (brata Johna). Po osiemnastu latach Landis i Aykroyd zdecydowali się na zrealizowanie drugiej części przygód braci – “Blues Brothers 2000”, który niestety nie powtórzył sukcesu oryginału. Zespół po dziś dzień występuje i okazyjnie organizowane są trasy koncertowe. Oddaliliśmy się jednak od filmu, choć nie ma nic więcej do dodania – “The Blues Brothers” to absolutna klasyka, a przy tym doskonała rozrywka i wstyd jej nie (Caddyshack, 1980)U progu lat osiemdziesiątych Douglas Kenney (współautor scenariusza do przeboju Johna Landisa “Menażeria” z 1978 roku), Harold Ramis, a także Brian Doyle-Murray (starszy brat Billa) wpadli na pomysł nakręcenia filmu o klubie golfowym. Wymyślili galerię charakterów oraz zestaw skeczy, które powiązali w coś na kształt fabuły. W efekcie powstała jedna z najbardziej charakterystycznych, a jednocześnie najlepszych komedii lat osiemdziesiątych – “Caddyshack”. Główny wątek (gdyby próbować go wskazać) skupia się na postaci Ala Czervika (Rodney Dangerfield), przedsiębiorcy budowlanego, który chce wstąpić do szacownego Bushwood Country Club. Problem w tym, iż maniery Czervika nie przystają do tego siedliska snobów. Film przedstawia również starania zdobycia pieniędzy na studia, pracującego jako nosiciel kijów golfowych, Danny’ego Noonana (Michael O’Keefe).Należy zwrócić uwagę na trójkę aktorów występujących w “Caddyshack”. Rodney Dangerfield kreuje postać przedsiębiorcy budowlanego z typowym dla siebie krzykliwym stylem bycia. Jego niewyparzony język i cięte riposty są solą w oku sędziego Elihu Smailsa (Ted Knight), który ze wszystkich sił próbuje usunąć Czervika z klubu. Druga warta uwagi rola to Ty Webb (Chevy Chase) – absolutnie zblazowany bogacz. Nie obchodzi go nic poza golfem. Jeśli ktoś lubi Chase’a i jego grę aktorską, opierającą się na absurdalnym dowcipie (jak na przykład słynny firmowy gest z zegarkiem), to będzie się zarykiwał ze śmiechu, gdy tylko postać Webba ukaże się na ekranie. I wreszcie trzeci złodziej widowiska – Bill Murray jako Carl Spackler, nierozgarnięty “pomocnik ogrodnika na polu golfowym”.Do klasyki komedii przeszły dwa monologi Murraya – historia Kopciuszka grającego w golfa oraz opowieść o Dalajlamie. Carl to idiota, który stara się wykonać każde zlecone mu zadanie na swój własny, oryginalny sposób. Największym wyzwaniem będzie pozbycie się świstaka rujnującego pole golfowe. Reżyser (Harold Ramis) wraz ze wspomnianymi aktorami wytworzyli na planie atmosferę improwizacji, co stanowiło pewien problem dla niektórych członków ekipy. Uskarżał się na to między innymi Ted Knight. W pewnym momencie podczas realizowania zdjęć, Ramis zorientował się, iż nie ma wspólnej sceny Murraya i Chase’a. W efekcie nakręcono rozmowę obu komików w domu Carla, przy czym ani jedna linijka dialogowa nie została napisana na potrzeby tego fragmentu – zarówno Murray, jak i Chase improwizowali. Widz natomiast może delektować się tym nieformalnym starciem dwóch różnych typów to sprawia, iż otrzymaliśmy obraz bez jakiejś wyraźnej linii fabularnej – raczej zestaw skeczy, które w mniejszym lub większym stopniu powiązano z grą w golfa. Jednak całość jest ogromnie zabawna i zapewni świetną rozrywkę. Naturalnie nie należy spodziewać się bardzo wysublimowanych czy inteligentnych żartów, ale przecież nieco prymitywnego humoru (w odpowiedniej dawce, a taką w “Caddyshack” znajdziemy) również się czasem 1988 roku zrealizowano sequel, który niestety odstaje od pierwowzoru. Swoją rolę powtórzył Chevy Chase i jest to jeden z plusów produkcji. Zabrakło niestety Rodneya Dangerfielda (podobną rolę w “Golfiarzach II” odgrywa Jackie Mason) oraz Billa Murraya. Mamy wprawdzie bliźniaczego bohatera, kreowanego przez Dana Aykroyda, ale Carl z oryginału śmieszył o wiele bardziej. Warto natomiast odnotować dwie inne postaci – prawnika Petera Blunta (świetny Randy Quaid) oraz nosiciela kijów golfowych Harry’ego (Jonathana Silvermana, znanego z bardzo dobrego “Weekendu u Berniego”). Można pokusić się o seans drugiej części, aczkolwiek oryginalni “Golfiarze” wypadają o wiele (Stripes, 1981)Ivan Reitman zrealizował wcześniej film krótkometrażowy i trzy kinowe, z których tylko “Pulpety” odniosły sukces. Reitman postanowił następnie nakręcić obraz wykpiwający absurdy wojska i żołnierskiego trybu życia. Zatrudnił Cheecha Marina i Tommy’ego Chonga i rozpoczął przygotowania do zdjęć. Po pewnym jednak czasie obaj aktorzy zrezygnowali i reżyser musiał poszukać kogoś na ich miejsce. Wybór padł na znajomych z planu “Pulpetów” – Billa Murraya (grającego tam główną rolę) oraz Harolda Ramisa (współtwórcę scenariusza między innymi do “Pulpetów”).“Stripes” przedstawiają losy Johna Wingera, który tego samego dnia traci pracę, samochód i dziewczynę. Postanawia odmienić los i namawia przyjaciela Russella Ziskeya (świetny Harold Ramis) do zaciągnięcia się do armii. Plakaty propagandowe sugerują świetlaną przyszłość oraz mnóstwo różnorakich korzyści, które staną się udziałem Johna i Russella po odbyciu służby. Na miejscu wychodzi jednak na jaw, iż hasła obiecujące raj na ziemi nie bardzo przystają do atmosfery panującej w obozie treningowym. Pieczę nad grupą Johna i Russella przejmuje despotyczny sierżant Hulka (Warren Oates). Postawił on sobie za cel zrobić z, w jego mniemaniu, bandy nieudaczników, prawdziwych ludzi ze stali. Winger i Ziskey naturalnie nie dadzą się tak łatwo przekonać sierżantowi… “Stripes” inauguruje nam dwa ciekawe pomysły, które wypłyną jeszcze w kilku innych komediach z tamtego okresu. Pierwszy to dowcipne sportretowanie wojska. Naturalnie wiele już mieliśmy filmów wyszydzających koszarowe życie, ale akurat w latach osiemdziesiątych miały jakiś taki charakterystyczny klimat. Wystarczy tylko wspomnieć takie produkcje jak “Akademia wojskowa” czy do pewnego stopnia “Wzgórze złamanych serc”. Druga interesująca idea to kompletne wykpienie żołnierzy Armii Czerwonej (osobiście nie mam nic przeciwko temu). Podobny zabieg zastosowano chociażby w “Szpiegach takich jak my” Johna Landisa. Ogromny wpływ na to miał czas, w jakim produkcje te realizowano. Zimna Wojna pomału zbliżała się do końca, a ZSRR dawno już stracił zęby i zdążał ku czeluściom śmietnika historii, gdzie jego miejsce. Żołnierze zza żelaznej kurtyny stanowili źródło wszelkiego zła (podobnie jak dzisiaj terroryści).Film stał się skokiem do sławy dla kilku znanych dziś aktorek i aktorów – Sean Young (“Łowca androidów“, “Ace Ventura: Psi detektyw”), Johna Candy’ego, Judge’a Reinholda (pamiętny Billy Rosewood z trylogii “Gliniarz z Beverly Hills”), Johna Diehla (serial “Policjanci z Miami”, “Park jurajski III”). W tle mignęli gdzieś również Bill Paxton i Dennis Quaid. “Stripes” odniosło ogromny sukces, zarabiając ponad osiemdziesiąt milionów dolarów i ugruntowały karierę Billa Murraya. Piosenka, którą śpiewa Winger, podchwycona przez cały oddział – “Do Wah Diddy Diddy” – stała się po premierze popularna wśród kadetów. Należy też wspomnieć o świetnym, wpadającym w ucho temacie przewodnim Elmera Bernsteina. Utwór ten przywodzi na myśl patetyczne marsze wojskowe, a jednak widz (albo słuchacz) cały czas zdaje sobie sprawę z pobrzmiewających w tle nut sugerujących, iż mamy do czynienia z jedną wielką warto zapoznać się z tą, kolejną już w naszym zestawieniu, komedią z lat osiemdziesiątych. Dobre poczucie po seansie jest niemal gwarantowane, a poza tym warto ujrzeć wprawkę twórców przed jednym z największych sukcesów tamtej dekady – “Pogromcami duchów”.Nieoczekiwana zmiana miejsc (Trading Places, 1983)Na początku lat osiemdziesiątych John Landis odniósł ogromny sukces dzięki “The Blues Brothers”. Kolejnym projektem reżysera stał się “Amerykański wilkołak w Londynie”, krzyżówka komedii z horrorem. Następnym obrazem twórca powrócił do gatunku komedii. Historia, stanowiąca swoistą wariację na temat powieści Marka Twaina “Książę i żebrak”, przedstawia zamianę miejscami dwóch bohaterów – zamożnego maklera giełdowego (Dan Aykroyd) i sprytnego kanciarza z ulicy (Eddie Murphy) – sprowokowaną przez dwóch starszych właścicieli wielkiej korporacji (Ralph Bellamy oraz Don Ameche), którzy zakładają się (o dolara!), iż to nie miejsce urodzenia, a talent decyduje o umiejętnościach do zrobienia do głównych ról zatrudniono Richarda Pryora i Gene’a Wildera, a film miał nosić tytuł “Black and White”. Pryor jednak zrezygnował i jego rolę zaproponowano, będącemu wtedy tuż po sukcesie “48 godzin”, dwudziestodwuletniemu Eddiemu Murphy’emu. Ten nie chciał, aby wszyscy widzieli w nim drugiego Pryora i odmówił współpracy z Wilderem. Do filmu zaproszono więc Dana Aykroyda. Obaj aktorzy dali się poznać jako bardzo dobrzy komicy w słynnym programie rozrywkowym “Saturday Night Live” (nadawanym do dzisiaj). Do obsady dołączyli ponadto kojarzona przede wszystkim z horrorami Johna Carpentera (“Halloween” i “Mgła”) Jamie Lee Curtis, oraz Denholm Elliot, angielski wykonawca, najbardziej znany z roli dr. Marcusa Brody’ego w “Poszukiwaczach zaginionej arki”. Film odniósł ogromny sukces. Złożyło się nań kilka czynników – doskonale odtwarzający swoje role aktorzy, ciekawy i zaskakujący scenariusz, sprawna reżyserska ręka oraz bardzo dobra muzyka Elmera Bernsteina. Warto szczególnie zwrócić uwagę na Murphy’ego. Jego kariera zaczynała wtedy nabierać rozpędu. Rok po premierze opisywanego tytułu zrealizuje swój największy hit – “Gliniarza z Beverly Hills”, stanowiącego kwintesencję retorycznych popisów komika (nie brak ich również w “Trading Places”). Aykroyd i Murphy świetnie się rozumieli i stworzyli bardzo ciekawy duet – wszak obaj prezentują różne typy humoru. Nie można również pominąć faktu, iż udało się w filmie przemycić kilka prawd o życiu, naturalnie pod płaszczykiem czystej rozrywki, wszak “Trading Places” to produkcja mająca za zadanie rozerwać widza, a nie stawiać filozoficzne Johna Landisa z Aykroydem i Murphym nie skończyła się wraz z ostatnim klapsem na planie “Trading Places”. Z tym pierwszym reżyser nakręcił jeszcze trzy filmy – “Szpiedzy tacy jak my”, “Plan Zuzanny” oraz “Blues Brothers 2000”. Natomiast czarnoskórego komika Landis zatrudnił przy “Witamy w Ameryce” oraz “Gliniarzu z Beverly Hills III” . Warto tu dodać pewną ciekawostkę – w tym pierwszym obrazie książę Akeem (w tej roli Murphy) wręcza dwóm spotkanym bezdomnym pieniądze. Nieszczęśnicy to dwaj staruszkowie z “Trading Places” – takie swoiste “mrugnięcie okiem” do uważnego zatem sięgnąć do klasycznej już komedii Landisa, która stanowiła ważny krok w karierze zarówno Eddiego Murphy’ego, jak i Dana Aykroyda. Ci dwaj aktorzy (a także reszta obsady i ekipy realizacyjnej) stworzyła bardzo zabawne, a jednocześnie zawierające pewne prawdy widowisko gwarantujące dobry humor po seansie (w jednej z włoskich stacji telewizyjnych “Trading Places” to film puszczany zawsze w okolicach Bożego Narodzenia). A czyż przede wszystkim nie tego wymagamy od komedii?
Partneruje mu John Travolta. Kapitalny film, z gracją nakręcony przez Johna Woo, który po prostu trzeba zobaczyć kilka razy. [video-browser playlist="746803" suggest=""] "Executive Decision" (1996) i "Air Force One" (1997) Dwa filmy akcji oparte na schemacie "Szklanej pułapki" osadzonym na pokładzie samolotu.
Ten okres obfitował w dużą liczbę rewelacyjnych filmów z bohaterami "ratującymi świat" w pojedynkę, aż trudno wybrać te najlepsze. Co byście dopisali do tej listy? #25. Indiana Jones i Świątynia Zagłady (1984) #24. Top Gun (1986) #23. Rocky IV (1985) #22. Gwiezdne wojny: Część VI - Powrót Jedi (1983) #21. Mad Max 2 - Wojownik szos (1981) #20. Rambo II (1985) #19. Wykidajło (1989) #18. Pogromcy duchów (1984) #17. RoboCop (1987) #16. Gliniarz z Beverly Hills (1984) #15. Ucieczka z Nowego Jorku (1981) #14. Full Metal Jacket (1987) #13. Uciekinier (1987) #12. Wielka draka w chińskiej dzielnicy (1986) #11. Zabójcza broń 2 (1989) #10. Gwiezdne wojny: Część V - Imperium kontratakuje #9. Commando (1985) #8. Indiana Jones i ostatnia krucjata (1989) #7. Zabójcza broń (1987) #6. Rambo: Pierwsza krew (1982) #5. Obcy - decydujące starcie (1986) #4. Poszukiwacze zaginionej Arki (1981) #3. Predator (1987) #2. Terminator (1984) #1. Szklana pułapka (1988) Najlepsze thrillery sensacyjne lat 70. Three Days of the Condor (reż. Sydney Pollack, 1975) Zaczyna się niepozornie, codzienna rutyna w pracy, luźna atmosfera, nic nie wskazuje na to by ten dzień różnił się od innych aż do momentu gdy wracając z pobliskiej knajpy z kanapkami dla współpracowników, tytułowy Kondor zastaje same trupy. {"type":"film","id":663958,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Niezniszczalni+3-2014-663958/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Niezniszczalni 3 2012-10-05 20:08:05 Zasady:1. Każdy podaje tym razem 5 filmów sensacyjnych lat 70, które według niego są najlepsze, Oczywiście można podawać różnorodne filmy akcji w połączeniu np. z Sc-Fi, fantasty czy sztukami Głosowanie potrwa do środy, do godziny Każdy film to jeden głos czyli od jednej osoby 5 filmów = 5 Najlepiej obok tytułu podawać rok produkcji. użytkownik usunięty 1. Obcy - 19792. Moonraker - 19793. Szczęki - 19754. Rocky 2 - 19795. Gwiezdne Wojny IV - 1977 oprócz "Moonraker" reszta to NIE SĄ FILMY AKCJI ani SENSACYJNE ! użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5 prof_mateusz27 Przepraszam, ze wzialem udzial juz nie bede..... co się tak irytujesz ? bo zwróciłem ci uwagę 1. Wejście smoka (1973)2. Pijany mistrz (1978)3. Droga smoka (1972)4. Życzenie śmierci (1974) 5. Wściekłe pięści (1972) użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5 prof_mateusz27 Życzenie śmierci dobry film jest, cała seria trzyma poziom. A Bronson to facet którego nie chciałbym spotkać na swojej drodze. no to prawda A czemu 5 anie 10 ? Ale ok 1Brudny Harry (1971)2 Siła Magnum (1973) 3 Szpieg który mnie kochał (1977) 4 Życzenie śmierci (1974) 5 Telefon (1977) bradock Telefon ? aż tak dobry film Bradock ? prof_mateusz27 Widziałeś ten film ? bradock nie dlatego się pytam prof_mateusz27 No dobry ,ciekawy ,trzymający w napieciu .Ogólnie to film szpiegowsko -sensacyjny ,a ja takie lubie .Czesto ten film nadaje TVN7 . A tu masz zwiastun . bradock bradock na pewno zobaczę użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5 bradock Też jestem zainteresowany tym filmem, masz na niego jakieś namiary? użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5 Wejdź na efilmy net. Tam jest ten film z lektorem użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5 oki, dzięki masz u mnie browce użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5 Spoko, zwykle doradztwo Ja go kilka razy widziałem tylko na TVN7 ,ale w sieci on napewno jest .Fajnie ze ci się spodobał . użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6 bradock Jeszcze go nie oglądałem, więc nie mógł mi się jeszcze spodobać, ale po weekendzie go obczaje, thierry tam wyżej napisał mi że jest dostępny, obejrzę ze względu na Bronsona, poza tym wyreżyserował go sam Don Siegel (Brudny Harry, Blef Coogana i inne z Eastwoodem) a muzykę skomponował Lalo Schifrin, więc sądzę za fakty te będą tylko na korzyść tego filmu gdy już go obejrzę i ocenię. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6 bradock W latach 70 aż tak dużo nie było takich filmów dlatego uznałem że łatwiej będzie napisać 5 filmów. :) Były ale nie są aż tak znane :1 Brudny Harry 2 Siła Magnum 3 Strażnik Prawa 4 Wyżwanie 5 Życzenie śmierci 6 Telefon 7 Żyj i pozwól umrzeć 8 Człowiek ze złotym pistoletem 9 Szpieg który mnie kochał 10 Moonraker 11 Uczieczka Ganstera 12 Shaft 13 Diamenty są wieczne 14 Wejście Smoka 15 Droga Smoka 16 Dopaść Cartera 17 Porządni faceci ubierają się na czarno 18 Superman .Trochę było ...ale ok 5 może być . użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6 bradock Wiem że dosyć ich było ale przypuszczałem że wiele osób może mieć problem z wymienieniem 10 dlatego łatwiej będzie 5. Tak przy okazji to fajny avatar masz. :) Ok masz racje 5 to najlepszy wybór .Dzięki ,że ci się podoba mój Avatar ,to z filmu The Hitman z 1991 z Norrisem .Fajny filmik ,jeśli nie widziałeś to polecam .Ty też masz fajny Avatar ,z ArcyTwardzielem ,Mistrzem Eastwoodem ! użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6 bradock Widziałem ten film ale sporo czasu temu. Muszę sobie kilka jego dawnych hitów odświeżyć. :) bradock teraz prawie codziennie lecą Bondy w TV :) prof_mateusz27 Właśnie obejrzałem przed chwilą Casino Royale . bradock a ja wczoraj "śmierć nadejdzie jutro" prof_mateusz27 Ja akurat wczoraj tego nie ogladałem bo rano szedłem do pracy a to już leciało po 22 .00 .Wiec sobie odpuściłem ..Obejrzę kiedy indziej . bradock ja muszę se przypomnieć "człowiek ze złotym pistoletem" prof_mateusz27 Zapewne niedługo polecą w TVP1 .Casino Royale było fajne ,super ale na minus to ze mało Bondowskie .Chociaż z drugiej strony może przeztą zmianę ,odświeżenie gatunku . było ciekawe .Craig nie ma sobie tego uroku ani błysku co miał Moore czy Brosnan ale za to jego Bond w porównaniu do innych Bondów to Rzeżnik w hu*j Nie chciał bym kogość takiego spotkać w ciemnej uliczę nocą . A wybierasz się na Skyfall do kina ? bradock tak, film zapowiada się na bardziej "Bondowski" od "Quantum of Solace" i "Casino Royale" i mam nadzieję, że taki będzie... prof_mateusz27 Ja też ... bradock a ty obejrzałeś wszystkie bondy ? prof_mateusz27 No jasne .Bondy oglądam już od 1995 roku ! .Widziałem wszystkie ,i to po kilkanaście razy .Bond to mój ulubiony bohater kina akcji obok Rambo ,Johna McClana itp A widziałeś to ? film+o+Bondzie!+Zaskoczenie-89449 bradock użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6 bradock Zaskoczenie wielkie zwłaszcza że tyle ludu krytykuje ten film i Craiga. bradock jak gdzieś oglądałem 80-85% bondów. nie pomyślał bym że "Casino Royale" będzie pierwsze ale po przeczytaniu wie się dla czego, choć wolał bym gdy by został robiony przy starym stylu... prof_mateusz27 Casino Royale od strony technicznej było robione starą szkoła kina akcji tak jak Niezniszczalni 2 ale fakt zostało obdarte z tych wszystkich Bondowskich klimatów .Jednak w Skyfall ma być powrót do tych korzeni ,film ma przywrócić ten ciezki klimat lat 60 oraz być podobny do Goldfigera .Tak mówią przynajmiej producenci filmu .Chociaż ja kiedyś chyba w lipcu znalazłem wywiad z Craigem i on mówił ze Skyfall bedzie tylko w kilku miejscach nawiązywać do starych Bondów ,reszta bedzie nowa .Craig mówił że nie chce nasladować Connerego czy Brosnana ,chce tworzyć własną interepetacje agenta 007 .Wiec zobaczymy jak wyjdzie .Z tego co dziś wynika to raczej bliżej producentów filmu niż to co Craig mówi :Powrót Q ,gadzety ,My names Bond ,James Bond ,scena w której Bond wychodzi z niebezpiecznej sytuacji i porawia sobie mankiet koszuli ,klasyczny aston martin ,akcja bedzie działa sie w Londynie ,Typowy Bondowski Plakat itp Ale zobaczymy jak to wyjdzie wszystko w praniu . bradock zobaczymy,a mam do ciebie pytanie bo nie oglądałem "Operacja Piorun" jeden z lepszych czy nie ? prof_mateusz27 No Operacja Piorun jest fajna ,jeden z lepszych moich zdaniem .Jest wiencej akcji niż W Pozdrowieniach z Moskwy czy Goldfinger ,chociaż dużo też dzieje się pod wodą ,ten film miał duży budzet jak na Bonda lat 60 ,chyba najwiekszy .Powinien ci się podobać .A tutaj zwiastun tego filmu bradock ok. to jeden chyba z 4 które nie widziałem prof_mateusz27 Obejrzałeś już Inwazje na lub Kod Milczenia ? bradock jeszcze nie bradock w sobotę "Quantum of Solace" na tvp1, bo po kolei lecą czyli przegapiłem prawie wszystkie bondy :( prof_mateusz27 Ale tylko od Goldeneye . bradock aha nie wiedziałem użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 5 1. Brudny Harry (1971)2. Życzenie Śmierci (1974)3. Shaft (1971)4. Wejście smoka (1973)5. Siła Magnum (1973) gangstera (1972) Harry (1971) magnum (1973) (1968) smoka (1973) 1. Pijany Mistrz2. Wejście Smoka3. Rocky4. Ojciec Rocky 2Może nie do końca są one sensacyjne, czy też akcji, ale jak Ci się nie spodoba, to weź pod uwagę pierwsze 2!Przyanje - sam nie miałem pomysłu! .